Grudzień powoli dobiega końca więc czas przedstawić swoje miesięczne zużycia.
Uwielbiam tę chwilę, kiedy wreszcie mogę pozbyć się pustych opakowań zalegających w domku i kiedy widzę ile tego wszystkiego ubyło. Nie powiem - jestem z siebie w tym miesiącu zadowolona :)
Część z Was już przedstawiła swoje zużycia i niektóre były naprawdę imponujące, kolej więc na mnie.
No to jedziemy :)
Duschdas, żel pod prysznic wanilia i imbir. Bardzo polubiłam się z tym żelem pod prysznic: pięknie pachnie, dobrze się pieni, skóra jest po nim gładka i miła w dotyku. Więcej możecie o nim poczytać TUTAJ.
Balea, kremowy peelingujący olejek myjący. Mimo, że ma on małe drobinki ścierające to skóra po jego użyciu jest niebywale gładka. I ten zapach... O nim już pisałam -> KLIK
Balea, żel pod prysznic dla mężczyzn. Balea w swojej ofercie ma 4 rodzaje żeli dla mężczyzn. Ten pachniał pięknie, tak letnio i świeżo. To jest co prawda zużycie męża, ale chciałam Wam polecić te żele dla Waszych mężczyzn bo mąż generalnie był zadowolony.
Ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci do ciała i na ciemieniuchę. Przyznam, że jest to zużycie mojego synka, ale czasami i mi zdarzało się ten olejek podkraść. I powiem szczerze, że jest to naprawdę dobry produkt. Będzie o nim oddzielna recenzja.
Balea, sole do kąpieli. Już kiedyś pisałam, że je uwielbiam i zdania o nich nie zmieniłam. Pięknie pachną i umilają kąpiel a przy tym nie wysuszają skóry.
Balea, kremowe mydło do rąk w płynie miód i mleko. Mydła z Balea uwielbiam, bo nie wysuszają skóry dłoni i są wydajne. Tu jednak nie podpasował mi zapach.
Body Club, kule do kąpieli. Kolejne produkty umilające kąpiel. Pięknie pachną i po rozpuszczeniu w wodzie można zobaczyć i poczuć, że są w tych kulach zawarte olejki, które lekko natłuszczają skórę. Na pewno jeszcze je zakupię.
Alverde, masło do ciała czerwona pomarańcza i kwiat bzu. Jestem wręcz zakochana w tym masełku. Jest cudowne: pięknie pachnie, dobrze się rozprowadza, dosyć szybko wchłania i rewelacyjnie nawilża. Mam już 2 kolejne opakowania, bo jest to wersja limitowana. Więcej o nim możecie TUTAJ.
Sephora, odżywczy balsam do ciała jeżyna i czarna porzeczka. Pisałam o nim wczoraj -> KLIK. Cieszę się, że już się ten balsam skończył bo zapach niestety mi nie podpasował. Kiedyś na pewno wrócę do wersji czekoladowej pralinki, do tej na pewno nie.
BeBeauty, micelarny żel do mycia i demakijażu. Naprawdę fajny i godny polecenia produkt. Dobrze usuwa resztki makijażu, nie szczypie w oczy, nie podrażnia buzi a przede wszystkim nie ma po nim uczucia ściągnięcia. O nim już było -> KLIK.
Lirene, tonik nawilżająco-oczyszczający. Miałam napisać o nim oddzielną recenzję, ale już tyle o nim można poczytać na blogach, że pewnie miałybyście dość kolejnej notki o tym produkcie. Niemniej jednak jest to bardzo dobry i przyjemny kosmetyk: ma świeży, ogórkowy zapach, dobrze tonizuje buzię i ją odświeża a także domywa resztki makijażu. Jeden z ulubionych toników.
Oxedermil, krem do twarzy hydronawilżająca formuła z 5% mocznikiem. O tym kremie na dniach będzie oddzielna recenzja. Powiem tylko tyle, że mojej buzi zaszkodził i miałam po nim problemy z cerą. Nigdy więcej go nie zakupię.
La Roche-Posay, Effaclar Duo. Przez wiele osób krem wychwalany. Pokładałam w nim nadzieję, jednak u mnie się on niestety nie sprawdził i nie pomógł. Więcej o nim będzie niebawem na blogu.
Ziaja, maść oliwkowa. To produkt, którego nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Bardzo dobrze radzi sobie z suchymi łokciami i piętami, generalnie dobrze natłuszcza suche miejsca na skórze. I przy moim przeziębieniu, które trwało 3 tygodnie ta maść uratowała mój nos, bo bez niej chyba by mi odpadł ;) Mam już kolejną tubkę.
Inglot, chusteczki matujące. Najlepsze chusteczki matujące jakie miałam okazje używać. Wystarczy użyć jedną chusteczkę na całą twarz i nadmiar sebum zostaje przez nią pochłonięty. To już moje kolejne opakowanie i wczoraj zakupiłam następne.
Dax Perfecta, koktajlowa maseczka S.O.S. na twarz i pod oczy. Maseczka ta daje mocny efekt rozświetlenia buzi. Producent nie każe jej zmywać tylko na nią nałożyć makijaż, ale ja bym jej nie zostawiała na twarzy, chyba, że lubicie efekt roziskrzonej choinki :) Chyba więcej jej nie zakupię.
Balea, maseczka do twarzy intensywnie nawilżająca. Bardzo polubiłam się z maseczkami z Balea: są tanie i naprawdę dobre. Buzia po tej maseczce była gładka i miękka, czuć było naprawdę to nawilżenie. Na opakowaniu jest napis, aby jej nie spłukiwać wodą, Ja radziłabym jednak ją po 10-15 minutach spłukać. Taka saszetka starcza mi na 2 użycia.
Garnier Ultra Doux, szampon oczyszczający do włosów przetłuszczających się biała glinka i cytryna. O tym szamponie pisałam ostatnio -> KLIK. Jak wykończę swoje zapasy szamponów to na pewno do niego powrócę, bo u mnie sprawdził się bardzo dobrze. Przede wszystkim nie musiałam codziennie myć włosów a spokojnie co 2-gi dzień co dla mnie jest sporym sukcesem.
L'biotica Biovax, intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Muszę powiedzieć, że u mnie ten produkt spisał się naprawdę dobrze: włosy po nim były miękkie i gładkie, dobrze się rozczesywały i naprawdę mniej ich gubiłam niż dotychczas. Będzie na temat tej maseczki oddzielna notka.
Isana, brzoskwiniowy żel do golenia. Lubię ten żel do golenia, bo na promocjach można go kupić za niewielkie pieniądze, a maszynka dobrze po nim sunie. Jednak mam także 2 inne produkty do golenia które bardzo lubię więc używam ich naprzemiennie :) O tym żelu będzie także osobna wpis.
Balea, krem do rąk z 5% mocznikiem. Moje dłonie bardzo polubiły ten krem, szczególnie w sezonie jesiennym. Nie będę o nim teraz się rozpisywać bo na dniach ukaże się wpis poświęcony temu produktowi. Niemniej jednak jest wart uwagi, mam kolejne 2 opakowania w domu. Zimą moje dłonie wolą kremy z dużą zawartością masła shea, ale ten także spokojnie sobie z nimi radzi a mam dłonie suche.
Oriflame, tusz do rzęs Wonder Lash Intense. Bardzo lubię zarówno wersję zwykłą w granatowym opakowaniu jak i wersję "bardziej czarną". Obydwa jeśli chodzi o rzęsy spisują się u mnie znakomicie: wydłużają, pogrubiają i ich nie sklejają. Należy się mu oddzielny wpis.
Carea, płatki kosmetyczne 100% bawełny. Co miesiąc możecie je zobaczyć w moich denkach. Używam ich od miesięcy i nie zamierzam zamieniać ich na inne, no chyba że na te duże prostokątne w celu wypróbowania :)
LaRissa, świeczka waniliowo-pomarańczowa. Wiem, że nie jest to kosmetyk, ale chciałam Wam pokazać, co najczęściej paliło się u mnie w domku w grudniu :) Dawno nie wypaliłam całej świeczki aż do samego dna, ta niestety już jest wykończona. Na szczęście mam w zapasie kolejne :)
To by było na tyle jeśli chodzi o moje grudniowe zużycia. Trochę się tych pustych opakowań nazbierało, myślałam, że będzie tego wszystkiego dużo mniej.
Część Waszych denek już widziałam a na resztę czekam z niecierpliwością :)
tez uzywam tych wacikow :-D a co do swieczuszki- pieknie pachnie <3
OdpowiedzUsuńte świeczki z biedronki są naprawdę fajne, bardzo sie zdziwiłam ich jakością oczywiście na plus :)
Usuńpiękne zużycia, lubię tonik Lirene i żel BeBeuaty
OdpowiedzUsuńodnośnie tych męskich żeli Balea men, mam na nie oko, więc tylko bardziej mnie przekonujesz, aby kupić
mój mąż już używa drugiego opakowania tych żeli Balea, myślałam, że będzie narzekał a bardzo sie z nimi polubił :)
Usuńmusisz wejść tutaj http://www.linkwithin.com/learn?ref=widget
OdpowiedzUsuńwypełnić i później powie Ci co masz zrobić. A masz dodać do swojego układu i gotowe.
dziękuję Ci bardzo :)
UsuńMaskarę Wonder wielbię ogromnie, ale tylko tą w granatowym opakowaniu.
OdpowiedzUsuńTonik Lirene i u mnie gości - stosuję już drugą butelkę :)
Ja teraz używam tej maskary z Essence w czarno-różowym opakowaniu, którą także lubisz :) A po niej też będzie Wonder w granatowym opakowaniu.
UsuńWidzę Anetko że Twój nos polubił się jednak z tonikiem Lirene.
sporo tego :) postarałaś się :)
OdpowiedzUsuńmuszę w końcu kupić ten tonik Lirene :)
jakoś samo tak wyszło ;)
Usuńtonik naprawdę fajny - polecam
Tonik z Lirene właśnie zbliża się ku końcowi, z czystym sumieniem mówię Lubię to! :)
OdpowiedzUsuńspore denko :) ja z isany mam brzoskwiniową piankę do golenia i bardzo ją lubię :)
OdpowiedzUsuńprawda?
Usuńja za piankami do golenia jakoś nie przepadam, wolę żele, ale to kwestia konsystencji ;)
LaRissa mnie nie przekonała, nie pachnie tak jak producent zapowiadał. Natomiast tonik z Lirena oraz BeBauty są super skuteczne.
OdpowiedzUsuńMi LaRissa się bardzo spodobała, jakoś polubiłam się z tymi świeczkami :)
UsuńTyle produktów Balea i Alverde! Pozazdrościć :D A co do chusteczek matujących z Inglota- również uważam, że są najlepsze i sama mam już kolejne opakowanie :) Ładne denko!
OdpowiedzUsuńBuziaki,Magda
Dziękuję Madziu :)
UsuńChusteczki Inglota są naprawdę fenomenalne!
Jedynym kosmetykiem którego używałam jest Effaclar duo. Jestem jego fanką!
OdpowiedzUsuńU mnie niestety się on nie sprawdził :(
UsuńImponujące zużycia!
OdpowiedzUsuńjakoś tak Aniu wyszło :)
Usuńgratuluję zużyć:)
OdpowiedzUsuńdziękować :)
Usuńspore zużycia :) ja swoje pokażę w nowym roku ;)
OdpowiedzUsuńna tonik Lirene muszę się w końcu skusić, bo wszyscy go chwalą :) I na ten szampon Garniera.
Świeczki La Rissa lubię bardzo :)
A płatki kosmetyczne Carea wolę w wersji fioletowej, bo ta niebieska podczas zmywania paznokci zostawia u mnie biały osad.
O, to muszę zobaczyć te drugie płatki z Biedronki :)
UsuńKasiu, Twoje zużycia również są spore!
Świetne zużycia, u mnie w tym miesiącu będzie tylko połowa Twojego denka ale jak na mnie to i tak dużo:)
OdpowiedzUsuńWażne, że powoli zużywamy nasze zapasy :)
UsuńUwielbiam kosmetyki Balea :) pięknie pachną i są niedrogie. Mam ten krem z LP ale za krótko go stosuję by się wypowiadać. Pozdrawiam i zapraszam do siebie www.shellmua.blogspot.com
OdpowiedzUsuńoj tak, kosmetyki z Balea są rewelacyjne :)
Usuńpozdrawiam
Świeczki z biedronki sa mega wydajne i nie mam nic im do zarzucenia i oczywiście ta cena- czego chcieć więcej :) mi najbardziej przypadła do gustu o zapachu owoców leśnicyh
OdpowiedzUsuńtę o zapachu owoców leśnych także posiadam :)
Usuńw ogóle spodobały mi się te świeczki - są tanie i ladnie pachną :)
Polubiłam brzoskwiniową piankę, więc jestem bardzo ciekawa jak sprawuje się żel:)
OdpowiedzUsuńJa za piankami nie przepadam, natomiast z żelu jestem bardzo zadowolona ;)
UsuńTonik Lirene i balsam do ust Tisane mogę spokojnie nazwać swoimi ulubieńcami.
OdpowiedzUsuńWiększości kosmetyków niestety nie znam, Balea i Alverde są dla mnie niedostępne. WIem, ze są na All, ale może kiedyś je jakoś dorwę w inny sposób :)
Aniu, a przez bloggerki nie chciałabyś ich zamówić?
Usuń