sobota, 3 maja 2014

Kwietniowe nowości :)

Mam cichą nadzieję, że ktoś z Was podobnie jak ja spędza być może weekend majowy w domu i w wolnym czasie znajdzie chwilę, żeby zajrzeć do mnie na bloga ;) Czas zrobić miesięczne rozliczenie i pokazać co mi przybyło w minionym już miesiącu w związku z czym zapraszam Was na zakupowe podsumowanie kwietnia. Nazbierało się tego trochę więcej niż planowałam, chyba zacznę po boku na blogu spisywać listę zakupową co by moje zakupy były mniej spontaniczne.


Na początku miesiąca sklep internetowy Pat&Rub zrobił promocję na 6 kosmetyków, które można było kupić z 50% zniżką. Wśród tych produktów był stymulujący peeling do ciała z serii home spa, na który polowałam już od dłuższego czasu, ale wiecznie szkoda mi było wydać na niego 100 PLN. Czasami cierpliwość się opłaca bo dzięki niej zaoszczędziłam 50 PLN :) 

Peeling enzymatyczny z e-naturalne to ostatnimi czasy stały bywalec w mojej łazience. Poprzednie opakowanie dobiło dna więc czym prędzej złożyłam zamówienie i po 2 dniach mogłam się już nim cieszyć ponownie.

Produkty z TBS  przewijają się w mojej łazience, bo często sięgam po ich masła do ciała, mgiełki, żele itd. Kiedy tylko się dowiedziałam, że firma wypuściła na lato nowy produkt - sorbet do ciała to wiedziałam, że prędzej czy później trafi on w moje ręce, szczególnie, że zapłaciłam za niego tylko 35 PLN. Wybrałam wersję zapachową satsuma, która jest jedną z moich ulubionych linii zapachowych. 

W marcu kupiłam przez jednych uwielbiany a przez innych znienawidzony top coat SV. Za radą kilku z Was zaopatrzyłam się także w Seche Vite Restore, który kupiłam w sklepie internetowym merlin.pl. Cena całkiem znośna, przesyłka szybka więc zakup jak najbardziej na plus.


Od mojej kochane Anetki otrzymałam w kwietniu paczuszkę, w której znalazłam dobroci z firmy Organique: masełko do ust o zapachu kokosowych ciasteczek oraz glicerynowe mydło do rąk. Z mydłem z tej firmy miałam do czynienia już wcześniej także dzięki Anetce i bardzo je polubiłam, a masełko używam już od miesiąca i wręcz uwielbiam. Anetko, raz jeszcze bardzo dziękuję! 


Kosmetyki z Organique od długiego czasu bardzo mnie kuszą, przez Wasze recenzje moja lista produktów do przetestowania się wydłuża ;) Korzystając z akcji zakupowej Twojego Stylu postanowiłam zaopatrzyć się w zapas moich ulubionych glicerynowych mydeł do rąk o zapachach: pomarańcza z chilli, żurawina i grejfrut z cytryną. Pierwszą wersję mam już w użyciu i pachnie obłędnie. Dodatkowo zaopatrzyłam się w pudry do kąpieli, które jakiś czas temu miałam i polubiłam. Wcześniej miałam wersję mleczną a teraz zdecydowałam się na pomarańczę z chilli oraz grecką. Na koniec zdecydowałam się na nowości z Organique czyli woski do kominków, jeden z nich (koktajl liczi z mango) już paliłam i pachniał całkiem przyjemnie.

Korzystając z uprzejmości Toni, w kwietniu poczyniłam także "małe" niemieckie zakupy ;)


Wśród moich zakupów nie mogło zabraknąć oczywiście... żeli pod prysznic. Dokupiłam jeszcze jedną buteleczkę żelu pod prysznic o zapachu melona z firmy Balea, ponieważ to on najbardziej mi się spodobał z letniej kolekcji - jest identyczny jak ten co był 2 albo 3 lata temu. Drugim żelem jest ten z firmy Duschdas o zapachu grejfruta i bazylii - pochodzi on tak jak i Balea z letniej limitki. Z Balea skusiłam się jeszcze na szampon do włosów o zapachu zielonego jabłuszka oraz na mydło do rąk w płynie także o zapachu arbuza. Przygarnęłam jeszcze miniaturkę żelu pod prysznic Traclemoon o nazwie those lemonade days.


Ziołowy płyn pod prysznic z firmy Balea o zapachu lawendy to zakup przeze mnie ponowiony ponieważ kiedy pierwsza butelka mi się skończyła to zatęskniłam za tym płynem. Dobrze się pieni i pięknie pachnie lawendową więc jeśli lubicie takie zapachy to produkt powinien Wam się spodobać. Z Balea skusiłam się jeszcze na balsam-olejek pod prysznic, niebieska wersja była bardzo udana i mam nadzieję, że ta również będzie. Z firmy Dresdner Essenz do tej pory kupowałam tylko sole do kąpieli natomiast Tonia poleciła mi także płyny do kąpieli więc na próbę wybrałam płyn o zapachu mleczka kokosowego i ylang ylang. Pachnie pięknie.


Jak już mowa o Dresdner Essenz to nie mogło oczywiście zabraknąć moich ulubionych soli do kąpieli, poczyniłam mały zapas :) Tonia dokupiła mi jeszcze tabletkę musującą do kąpieli o zapachu melona - żałuję, że zdecydowałam się tylko na jedną bo pachnie obłędnie.


Żel krem antycellulitowy z firmy Balea chodził mi po głowie od jakiegoś już czasu i w końcu się na niego zdecydowałam. W swoich filmikach całkiem niedawno polecała go Szavka. Z tej samej firmy postanowiłam również kupić produkt, który bardzo lubię czyli żel do golenia w nowej wersji zapachowej - mango oraz produkt całkiem nowy - peeling solny z olejkiem o zapachu trawy cytrynowej.


Zmywacze do paznokci z firmy Ebelin bardzo lubię, do tej pory miałam wersję różową - bezacetonową a tym razem postanowiłam sięgnąć po wersję z acetonem. A ponieważ masełko do stóp z poprzedniej serii Balea u mnie sprawdziło się bardzo dobrze to postanowiłam sięgnąć po tegoroczną nowość o zapachu olejku miętowego i kwiatu pomarańczy.


Z p2 zdecydowałam się na trzy rzeczy: lakier do paznokci z serii volume gloss 007 love agent, lakier do paznokci z serii piaskowej sand style 120 dreamy oraz na kieszonkowy pilniczek do paznokci. Pilnik całkiem fajny bo jest w etui więc przynajmniej nie mam problemu z jego znalezieniem w torebce ;)


Ostatnia część DM-owych zakupów to zapas moich ulubionych bawełnianych płatków kosmetycznych oraz ręczniczków papierowych z firmy Ebelin.


Głównym punktem moich niemieckich zakupów był tonik wodą z drzewa herbacianego z Lush'a. Miałam już jedną buteleczkę i bardzo się z nim polubiłam. Na mojej liście były 3 produkty z Lush'a ale z dwóch zrezygnowałam na rzecz wspólnego zamówienia ze Stanów zjednoczonych ze sklepów BBW, YC i z Walmartu ;) Tonia podarowała mi mnóstwo różnych odsypek i odlewek, m.in. różne glinki, masło shea, mydło aleppo, rosyjski peeling itd. Toniu - raz jeszcze bardzo dziękuję! :*


Pozostając jeszcze na chwilę w temacie niemieckich produktów, od Agi znanej jako Czarna Ines otrzymałam wielkanocną paczuszkę niespodziankę, w której znalazły się: krem do rąk z papają oraz pomadka migdałowa z Balea, kredka do oczu z p2 i mnóstwo próbek. Aguś - dziękuję Ci bardzo :* 


Było o niespodziance a teraz czas wrócić do dalszej części moich zakupów. Jak tylko dowiedziałam się, że firma Lemax wypuściła nowe marmurki i to jeszcze w wersji neonowej to wiedziałam, że prędzej czy później się na nie skuszę. A że dorwałam komplet tych lakierów i za 5 szt. na allegro zapłaciłam 12 PLN to nie wahałam się ani chwili i kupiłam. Od razu wylądowały na moich paznokciach więc niebawem pokażę Wam mani z ich udziałem.


Będąc na zakupach w Fashion House w Gdańsku przy okazji zdecydowałam się na zakup dwóch lakierów z firmy Vipera z serii BB Pastel o nr 23 (fiolecik) i BB Nude o nr 15. Pierwszy z nich miałam już na paznokciach i kolor jest śliczny ale niestety jakość kiepska, drugiego dnia miałam już całe pozdzierane końcówki. Uważam, że za cenę 15 PLN można dostać lakiery dużo lepszej jakości.


W Rossmannie w ramach akcji -49% zdecydowałam się jedynie na podkład Healthy Mix z Bourjois. Chciałam przekonać się na własnej skórze o co tyle szumu ;) Niestety kolor 52 Vanilla nie do końca jednak mi odpowiada, ale z pewnością go zużyję. Odżywkę bez spłukiwania z firmy Gliss Kur wrzuciłam do koszyczka obowiązkowo bo poprzednia już mi się skończyła. Tym razem zdecydowałam się na inną wersję, jakąś nowość choć w działaniu to one się nie różnią. Z kolei puder matujący Stay Matte z Rimmel kupiłam jakiś czas temu w Hebe, gdzie był na promocji. Sporo dobrego czytałam o tym produkcie jednak u mnie kompletnie się on nie sprawdza: słabo matuje bo świecić zaczynam się po 2 godzinach i ogólnie źle wygląda na mojej buzi.


Na podkład 123 Perfect z Bourjois miałam ochotę już od jakiegoś czasu, mimo krążących na jego temat sprzecznych opinii. I o ile kolor, który faktycznie dość mocno ciemnieje na twarzy mi aż tak nie przeszkadza to nie jestem w stanie go w ogóle używać. Uwidacznia on na mojej buzi wszelkie suche skórki, o których istnieniu nawet nie miałam zielonego pojęcia :/ Nie mówiąc już o tym, że buzię wysusza. Podarowałam go więc mojej siostrze, która ma skórę tłustą więc może u niej się on sprawdzi.


Krem BB Dollish Veil Vita z Lioele miałam już kiedyś w postaci próbek i byłam z niego zadowolona. Postanowiłam więc zainwestować w pełnowymiarowe opakowanie i zamówiłam go w odcieniu natural green. Póki co jestem z niego bardzo zadowolona i jeśli będzie się on u mnie tak dobrze spisywał jak teraz to z pewnością wyprze on z mojej kosmetyczki wszelkie podkłady do twarzy.


Powoli zbliżamy się ku końcowi ;) Moje ulubione chusteczki matujące z Inglota sięgnęły dna w związku z czym musiałam udać się po kolejne opakowanie bo nie wyobrażam sobie braku tego produktu w mojej torebce czy ogólnie kosmetyczce. Dodatkowo kupiłam też pilnik, który bardzo lubię.


Z TBS oprócz sorbetu do ciała kupiłam także rumiankowe masło do demakijażu twarzy. Z tej serii mam i używam emulsji do demakijażu w postaci olejku, którą uwielbiam - mam więc nadzieję, że i ten produkt spisze się u mnie dobrze. W torebce podczas porządków znalazłam pomadkę do ust z firmy Bebe w odcieniu nude, którą nawet nie pamiętam czy kupiłam czy dostałam gratis do jakiś zakupów.


Ostatnie produkty, które kupiłam pochodzą z firmy Ziaja. Te zakupy w ogóle nie były planowane, ale jakieś 1,5 tyg temu dostałam na ciele strasznego uczulenia - nie wiadomo czy od pokarmów czy kosmetyków (choć żadnych nowych nie używałam), więc zdecydowałam się na zakup kuracji lipidowej, w skład której wchodzą m.in. fizjoderm balsam oraz fizjoderm kremowa baza myjąca. Pamiętam, że te produkty jakieś 3 lata temu mi pomogły w takiej sytuacji dlatego i teraz im zaufałam. Niestety uczulenie póki co mi nie schodzi (ale przynajmniej nie swędzi) więc będę musiała udać się jednak do dermatologa... Przy okazji, będąc w Ziajowym biurze i robiąc zakupy dla całej rodziny, zdecydowałam się jeszcze dla siebie na orzeźwiający żel pod prysznic oraz na nowy krem do rąk i paznokci w opakowaniu z pompką, a dla mojego malucha tradycyjnie na jego ulubione Maziajki o zapachu gumy balonowej i bąbelkowej coli.

Ufff... mam nadzieję, że dobrnęliście do końca mojego posta :) W maju powinny przyjść do mnie produkty w ramach wspólnego zamówienia i zamierzam jeszcze kupić albo pędzle z RT albo beauty blendera. Szaleć nie zamierzam, choć nie zapieram się nogami i rękoma, że coś mi dodatkowo nie wpadnie w ręce, ale nie z pielęgnacji tylko ewentualnie z lakierów ;)

Miłego weekendu!


52 komentarze:

  1. Ileż dobroci. Będzie co testować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj będzie :) Niech tylko moja skóra dojdzie do siebie i uczulenie zniknie bo póki co odstawiłam wszelkie zapachowe kosmetyki :(

      Usuń
  2. To są właśnie te posty, które u Ciebie powinnam unikać :D A ja głupia jak na złość wchodzę, mimo że wiem jak to się skończy - chciejstwem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na co Aś naszła Cię ochota? :)

      Usuń
    2. Nie zaskoczę Cię :D Lakiery :D No i żel o zapachu melonka :D

      Usuń
    3. Że lakiery to wiedziałam :P

      Usuń
  3. OMG! Kobieto zaszalałaś i to porządnie;)
    Ania z Kokardi kusi non stop zakupami w B&BW i nie wiem czy sama ponownie nie ulegnę;P
    Ale przyznać muszę że ceny są bardzo atrakcyjne ;)
    Z DM-u też ostatnio otrzymałam mega paczkę dzięki Pogodowej;)
    Dziewczyny są kochane-bez nich zakupy nie byłyby tak udane.
    Życzę przyjemnego testowania-a masz co teraz testować; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po raz pierwszy skorzystałam ze wspólnych zakupów i muszę powiedzieć, że faktycznie ceny są baaardzo atrakcyjne :) Tam dwie duże świece kosztują mniej niż u nas jedna duża :/ Nie wspominając o innych produktach i licznych na nie promocjach.
      Dziewczyny są bardzo kochane - zawsze znajdą się dobre duszyczki, które pomagają :)
      Dziękuję - zabrałabym się już teraz za testowanie ale muszę czekać aż uczulenie całkiem mi zejdzie :(

      Usuń
  4. Świetne zakupy :) wiele rzeczy mnie zainteresowało, będę czekać na recenzje ;) a na ten krem bb od dłuższego czasu mam ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzje na pewno się pojawią :)

      Usuń
  5. wow! już czekam na niektóre recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No zakupy spore, obfitujące w fajne produkty:) teraz zostaje mi czekać na recenzje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba trochę poszaleć :)

      Usuń
  7. Super kwietniowe zbiory:) chyba już zachorowałam na ten peeling z Balea i nowy zapach żelu do goleniaz Balea:) na dzień dziecka sobie kupię ;] Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie życzę owocnych zakupów :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Świetny ogrom nowości! Ciekawa jestem jak sprawdzi się u Ciebie sorbet i masło do demakijażu z TBS oraz peeling solny Balea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło do demakijażu chyba już dziś pójdzie w ruch, zapach ma taki sam jak emulsja z tej serii ;)
      Natomiast sorbet i peeling muszą poczekać aż opuści mnie uczulenie :(

      Usuń
  9. Spore zakupy :D Większości kosmetyków nie znam, więc chętnie przeczytam ich recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się pojawią na blogu więc zapraszam :)

      Usuń
  10. Ile cudeniek :) Aż sie oczy świecą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam wszelakie sole do kąpieli, niezły zapas zrobiłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także bardzo lubię sole do kąpieli a te są naprawdę warte uwagi ;)

      Usuń
  12. sporo tych nowości, gdzie Ty to wszystko mieścisz:P?
    mam krem balea z papają i maślanką, bardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angeliko, jeszcze wszystko jakoś mieszczę, mam ogromną szafę z zapasami ;)
      No i dość sporo zużywam więc miejsca czasami ubywa :P

      Usuń
  13. Cieszę się, że duecik Organique ode mnie tak bardzo przypadł Ci do gustu :)
    Lubię Twoje niemieckie zakupy. Zawsze wyszukujesz takie niespotykane kosmetyki.
    Jeżeli chodzi o serię Home Spa Pat&Rub to jej zapach zupełnie mi się nie podoba.
    Za to moja mama uwielbia te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duecik z Organique spisuje się na medal, Ty wiesz co dla mnie dobre :)
      Anetko, ja zawsze staram się dobrze przewertować stronę z niemieckimi kosmetykami, czytam o nich na różnych blogach i wybieram wg mnie produkty warte uwagi :) Dla Ciebie też mam ich troszkę :)
      Zapachu serii Home Spa nigdy nie wąchałam, kupiłam ten peeling całkiem w ciemno jeśli chodzi o zapach, mam nadzieję, że będzie to udana przygoda a jeśli nie to już więcej po prostu po tę serię zapachową nie sięgnę ;)

      Usuń
  14. Świetne zakupy :-) Ślinię się na widok Organique ;-) BB z Lioele też kupiłam w kwietniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak, jesteś zadowolona z BB? :)

      Usuń
  15. Wow, ile wspaniałości. Dobrze jest mieć takie dobre duszyczki, które pomagają w zakupie kosmetyków.
    Kosmetyki Organique coraz bardziej mnie kuszą, ale niestety nie mają swojego sklepu ''u mnie'' w mieście, najbliżej ale wciąż daleko mam do Krakowa. Miałam w sumie jechać w maju, ale plany się zmieniły i chyba nic z tego nie wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć takiw dobre duszyczki wokół siebie to prawdziwy skarb :)
      U mnie w mieście na szczęście jest sklep Organique chociaż nie mam do niego zbyt blisko. To dopiero moje początki z tą firmą.

      Usuń
  16. Jestem pod wrażeniem! Same cudowności :)
    Krem BB Lioele bardzo przypadł mi do gustu. Nie kupiłam jednak pełnego wymiaru, ponieważ azjatyckie kosmetyki mnie zapychają. Ale bardzo polubiłam go za kolor oraz wykończenie.
    Daj znać co sądzisz o peelingu enzymatycznym. Wiele osób mi go polecało po ostatniej wtopie z Phenome ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwetto, z peelingu enzymatycznego jestem bardzo zadowolona. Delikatnie aczkolwiek bardzo skutecznie usuwa suche skórki, buzia jest gładka i miła w dotyku i w zupełności wystarcza mi używanie go raz w tygodniu :)
      Mam nadzieję, że ten krem BB mnie nie zapcha bo już od kilku osób słyszałam, że zapycha.

      Usuń
    2. To dobrze świadczy o tym peelingi, więc już zacieram rączki ;)

      Usuń
  17. Ile dobroci z Organique i z Niemiec! Zaszalałaś ;) Najbardziej mnie zainteresowało masło do stóp Balea :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to masełko do stóp będzie tak samo dobre jak poprzednie :)

      Usuń
  18. Natalko, pocieszyłaś mnie, bo myślałam, że tylko ja tak popłynęłam z nowościami w kwietniu, ale widzę, że jednak nie :D

    Na niemieckie nowości mocno pociekła mi ślinka i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś osobiście zrobić zakupy w DM, bo czuję, że nieźle bym tam poszalała. Zupełnie nie znam większości produktów, które kupiłaś, ale sporo z nich wygląda bardzo ciekawie! Za to jutro odbiorę m.in. żel mango z letniej limitki, kupiłam go (i pozostałe) przez Ciebie! Ten z limitki sprzed dwóch lat uwielbiałam, więc ucieszyłam się, gdy napisałaś, że ten pachnie tak samo :))

    Na olejek z rumiankiem i to masełko do makijażu z TBS zaczynam mieć coraz większą ochotę! Mam nadzieję, że nie zapomnę o nich, jak tylko ciut pozużywam to, co już mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! I Dollish kocham i nienawidzę jednocześnie! Przepięknie wygląda mojej twarzy - to istny Photoshop w kremie, ale niestety często regularne stosowanie go kończy się paskudnym wysypem bolesnych krostek, więc wolę go stosować tylko okazjonalnie :((

      Usuń
    2. Karolka, to widzę, że w tym miesiącu razem popłynęłyśmy z zakupami, zawsze raźniej :)
      Ja też z chęcią bym osobiście udała się do DM i poogladała sobie na żywo te wszystkie dobroci, mam nadzieje, ze kiedyś będzie mi to dane :) Ten melonowy żel pachnie fantastycznie, myślę, że będziesz zadowolona.
      Kurcze, oby mnie ten krem BB nie zapchał, bo efekt na buzi jest całkiem fajny.

      Usuń
  19. Świetne nowości, sama chętnie bym większość przygarnęła :) Masełko do demakijażu TBS bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emulsja z rumiankiem z TBS jest wg mnie Kasiu jeszcze lepsza niż masełko :)

      Usuń
  20. O rety o rety, rozpusta i szaleństwo w jednym. Nie wiem gdzie oczy podziać :D
    Smakołyki z Organique wyglądają pysznie. Jak to smakołyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trochę mi się poszalało w tym miesiącu, ale kurcze póki co niczego używać nie mogę :(

      Usuń
  21. Kochana, ależ dobroci Ci przybyło! same fajowości ! Cieszę się, że przesyłka przyniosła Ci troszkę radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana sprawiła mi bardzo dużo radości :*

      Usuń
  22. ale piękne to mydełko, aż szkoda używać:)
    Wow ile Balea, chcesz, abym padła na zawał!?

    OdpowiedzUsuń
  23. uważaj bo Organique wciąga! ;) polecam m.in peeling enzymatyczny jak już ten wykończysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, peeling na pewno wypróbuję, mam go na swojej wishliscie podobnie jak wiele innych produktów z Organique :) Przy zakupach otrzymałam też gazetkę/książeczkę w której jesteś :)

      Usuń
  24. Neonowe lakiery są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zaglądanie na mojego bloga i pozostawiony komentarz :)
Każdy komentarz czytam i na pojawiające się pytania staram się zawsze odpowiedzieć :)

LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...