Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DM. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2014

O moim włosowym ulubieńcu | Odżywka do włosów z mango i aloesem, Balea

Jak sam tytuł wskazuje dzisiaj będzie co nieco o moim włosowym ulubieńcu, czyli o nawilżającej odżywce do włosów z mango i aloesem z firmy Balea. Z odżywkami do włosów kiedyś bywało u mnie różnie: był taki okres kiedy w ogóle żadnych nie stosowałam bo albo mi się nie chciało, albo mi się spieszyło albo z reguły zakładałam, że i tak na pewno obciąży mi włosy i będą wyglądać na nieumyte. Wszystko to oczywiście do pierwszego rozjaśniania włosów i pasemek - wtedy nie miałam wyjścia i nie mogłam nie sięgnąć po odżywkę. Jedne były lepsze inne gorsze, ale znalazłam w końcu dla siebie odżywkę idealną - 4 zużyte opakowania + 4 kolejne w zapasie mówią same za siebie.


Nawilżająca odżywka do włosów umieszczona została w plastikowym, stojącym na głowie opakowaniu  o pojemności 300 ml i zamykanym klapką. Jest to bardzo wygodna forma opakowania, która dzięki temu, że jego zawartość spływa do otworu wylotowego - pozwala zużyć produkt praktycznie do samego końca. Design opakowania bardzo mi się podoba, zresztą podkreślałam już nie raz, że produkty z firmy Balea czy Alverde mają w sobie coś takiego, że przyciągają wzrok.



Konsystencja odżywki jest koloru białego i należy do tych rzadszych, ale nie bardzo rzadkich. Nie zdarzyło mi się, żeby zjechała czy spadła mi z ręki do wanny podczas aplikacji na włosy. Jednorazowo używam sporo produktu a i tak jest on całkiem wydajny. Zapach jest bardzo przyjemny, ja wyczuwam w tej odżywce samo takie soczyste mango. Niejednokrotnie zdarzało mi się wchodząc do łazienki wziąć ten produkt w dłonie, otworzyć, powąchać i odłożyć z powrotem na półkę.


Co producent mówi na temat tej odżywki? "Wspaniała miękkość, lekkość i jedwabisty połysk. Nawilżająca odżywka do włosów Balea nadaje włosom zdrowy, promienny wygląd - aż po same końce. Dzięki odżywce włosy łatwo się rozczesują i są elastyczne. Nawilżająca odżywka do włosów z mango i aloesem zapobiega wysuszeniu i wygładza strukturę włosa od zewnątrz. Suche, zniszczone włosy odzyskują połysk i wyglądają zdrowiej. Specjalna formuła z ekstraktem z mango i aloesem zaopatruje włosy i skórę głowy w potrzebne im nawilżenie a witamina B3 i prowitamina B5 odżywiają i uelastyczniają włosy. Szczególnie łagodna formuła bez silikonów. Produkt jest produktem wegańskim."


Skład:


Zanim zdecydowałam się na zakup tej odżywki przeczytałam sporo dobrych opinii na jej temat. Nie był więc to zakup w ciemno i miałam wobec niej pewne oczekiwania. Zastanawiałam się czy faktycznie jest taka dobra i bardzo się cieszę, że mogę dołączyć do grona jej zwolenników bo wg mnie jest co chwalić. Moje włosy co prawda należą do tych przetłuszczających się i to dość mocno a odżywka przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych, ale na moich włosach spisuje się fantastycznie. Nakładam ją na włosy w dość sporej ilości, pozostawiam na 3 minuty a następnie spłukuję. Dzięki tej odżywce nie mam żadnych problemów z rozczesaniem włosów - szczotka wręcz po nich sunie, a włosy po wyschnięciu czy wysuszeniu są gładkie, miękkie i błyszczące. Bałam się, że odżywka ta może obciążać moje przetłuszczające się włosy, ale nic takiego nie ma miejsca - a jednorazowo naprawdę nakładam jej sporo. Oczywiście nie nakładam jej na skórę głowy a tak od wysokości ucha jak wszystkie inne pozostałe odżywki. Uwielbiam ją.


Jeśli jeszcze nie znacie tej odżywki a macie dostęp do kosmetyków z DMu to polecam Wam po nią sięgnąć. Szczególnie, że jej koszt w DMie to zaledwie 0,65 € za 300 ml, ale nawet gdyby kosztowała więcej to i tak bym po nią sięgnęła. Zużyłam już 4 opakowania i 4 kolejne mam w zapasie co bardzo mnie cieszy bo jak mi jakiś produkt przypadnie bardzo do gustu to mogę używać go w kółko ;)

Jestem bardzo ciekawa czy mieliście do czynienia z nawilżającą odżywką do włosów z Balea? Jeśli tak to dajcie znać jak sprawdziła się u Was i czy podzielacie moją opinię czy wręcz odwrotnie - coś się Wam w niej nie spodobało.


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Balea Nature - Krem do twarzy na noc

Jakiś czas temu, dokładniej w październiku, pisałam Wam o kremie do twarzy na dzień z firmy Balea z serii Nature -> klik. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kremu do twarzy na noc z firmy Balea z serii Nature, który kupiłam razem z kremem na dzień i którego zakup jakiś czas temu ponowiłam, bo w sezonie jesienno-zimowym spisuje się naprawdę dobrze.
OD PRODUCENTA
Optymalnie dobrane składniki dla regeneracji skóry w nocy: naturalny krem na noc Balea z organicznego oleju z nasion brokułów wspiera naturalną barierę ochronną skóry. Organiczny olej z oliwek znany z wielu korzystnych właściwości dba o skórę i sprawia, że staje się aksamitnie miękka. Natomiast organiczny olej z nasion brokułów, który jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe szybko się wchłania i nie pozostawia na twarzy tłustego filmu. 
Krem jest produktem wegańskim. Zawiera 95% składników pochodzenia naturalnego. Bez silikonów, barwników, parabenów i oleju mineralnego. Przeznaczony do każdego rodzaju cery, nawet wrażliwej.

SKŁAD
Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Octydodecanol, Myristyl Myristate, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Olea Europaea Fruit Oil, Brassica Oleracea Italica Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Solanum Lycopersicum Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Sodium Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Linalool, Limonene, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE
OPAKOWANIE
Krem do twarzy na noc z serii Nature umieszczony został, podobnie jak jego "brat" na dzień, w miękkiej, 50 ml plastikowej tubce zamykanej na klik. Tak jak i wersja na dzień tak i wersja na noc przy zamknięciu posiada wgłębienie dzięki czemu krem łatwo można otworzyć bez obawy o uszkodzenie sobie paznokci. Tubka jest na tyle miękka, że umożliwia wydobycie produktu praktycznie do samego końca. Co ważne, krem ten dodatkowo zapakowany jest w kartonik, na którym widnieją wszelkie informacje dotyczące produktu jak i jego skład.
KONSYSTENCJA, KOLOR
Krem do twarzy z serii Nature ma biały kolor i tak samo jak jego dzienny zalicza się do produktów o średnio-gęstej konsystencji. Nie utrudnia ona jednak użytkowania i kremik bardzo ładnie rozsmarowuje się na twarzy, wręcz po niej sunie.
ZAPACH
Pomimo moich obaw, że krem będzie śmierdział brokułami - produkt ma przyjemny i delikatny zapach. Jest on wyczuwalny tylko wtedy kiedy zbliżymy nos do tubki lub powąchamy palce po jego aplikacji. W trakcie nakładania na twarz czy też już po nałożeniu zapach nie jest wyczuwalny.
DZIAŁANIE
Kremu do twarzy na noc z olejem z brokułów zaczęłam używać jesienią, kiedy to moja mieszana w kierunku tłustej cera potrzebowała większej dawki odżywienia. I mogę śmiało powiedzieć, że produkt ten zapewnił mojej skórze wszystko to czego w sezonie jesienno-zimowym potrzebuje. Przede wszystkim krem ten dobrze nawilża buzię i sprawia, że po całej nocy jest ona przyjemna i gładka w dotyku. Zresztą nie tylko nawilża ale także natłuszcza - choć natłuszczenie nie jest na takim poziomie jak w przypadku kremów tłustych to jest ono w zupełności wystarczające. Dość szybko się wchłania aczkolwiek nie do matu i po mniej więcej godzinie buzia zaczyna się delikatnie świecić, ale to w stopniu naprawdę niewielkim - w nocy taki efekt mi nie przeszkadza, jestem do niego przyzwyczajona. I co dla mnie najważniejsze: przez cały okres używania tego produktu nie odnotowałam żadnych negatywnych skutków: krem mnie ani nie zapchał ani nie podrażnił. 
PODSUMOWANIE
Krem do twarzy na noc z olejem z brokułów z serii Nature z firmy Balea uważam za produkt bardzo dobry i jeśli szukacie kremu dobrego i niedrogiego to z czystym sumieniem mogę go Wam polecić. Dobrze nawilża buzię, dobrze natłuszcza i sprawia, że rano skóra jest miękka i gładka w dotyku. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha i ma przyjemny delikatny zapach. Aktualnie w użyciu mam drugą tubkę tego produktu i wiem, że będę do niego wracać.

Produkt ten możecie nabyć w DM, w cenie ok. 3-4 € za 50 ml.

Natalia


środa, 29 maja 2013

Majowe nowości cz. 2 ;)

Mniej więcej w połowie maja pokazywałam Wam post z moimi niewielkimi nowościami (klik). Maj powoli dobiega końca, dlatego też przyszedł czas na zakupowe podsumowanie, a przyznam szczerze, że trochę się tego wszystkiego nazbierało. Na swoje usprawiedliwienie zakupowe mam to, że sporo kosmetyków oddałam w dobre ręce, więc zwolniło się miejsce w szafie ;)

Avon


Foot Works Papaya Sorbet. Krem, peeling oraz dezodorant do stóp o zapachu sorbetu z papai.
Nigdy jakoś za tymi limitowanymi seriami do stóp z Avonu nie przepadałam, jednak jak powąchałam pachnącą kartkę w katalogu to wiedziałam, że je sobie zamówię. Zapach jest piękny: taki słodki i soczysty zarazem. Póki co tego zestawu jeszcze nie używałam (zostawiam sobie na cieplejsze lato) więc o jego właściwościach się nie wypowiem. Za cały zestaw zapłaciłam 15,90 PLN.

Avon Dry Ends Serum. Serum do zniszczonych końcówek włosów.
Jest to już moja któraś buteleczka tego produktu. Bardzo go lubię bo moje końcówki są w lepszym stanie niż kiedyś, kiedy tego typu specyfików jeszcze nie używałam. Koszt tego serum na promocji to 13,90 PLN/30 ml.

Zakupy internetowe


Essie Good To Go & Fill The Gap! Szybkoschnący utrwalacz lakieru i baza wypełniająca nierówności płytki.
Na 'good to go' miałam ochotę od bardzo długiego czasu, niestety stacjonarnie nie dane było mi go dostać. W Super-Pharm wiecznie zastawałam puste półki i to samo w Hebe - koleżanka próbowała mi go tam kupić, ale także go nie dostała. Zamówiłam więc go na allegro i nie żałuję - użyłam go już kilka razy i nie wyobrażam sobie malowania bez niego paznokci. Jego cena to 39 PLN/15 ml. Wiem, że przepłaciłam, no ale czasami nie ma wyjścia ;)
Bazę pod lakier dorzuciłam podczas zakupów w drogerii ekobieca do dwóch lakierów Essie, których zdjęcie znajduje się poniżej. Koszt bazy to 19,99 PLN/15 ml.


Essie 220A Cascade Cool & 219A Bikini So Teeny.
Przyznam szczerze - są to moje pierwsze lakiery z firmy Essie. Do tej pory jakoś mnie ta marka w ogóle nie kusiła, przechodziłam obok nich obojętnie. Jednak po tych wszystkich prezentacjach lakierów na blogu o Karotki moja silna wola legła w gruzach i z ciekawości postanowiłam kupić na próbę 2 lakiery. Cascade Cool właśnie gości na moich paznokciach i podoba mi się niesamowicie! Myślę, że nie będą to moje pierwsze i ostatnie lakiery z tej firmy. Kupiłam je za 15,99 PLN/szt. w drogerii ekobieca.

Rossmann


Manhattan Quick Dry nr 18S i 67S.
Byłam co prawda już raz w Rossmannie na promocji -40% (klik), ale we wtorek przechodziłam akurat koło Rossmanna i wstąpiłam raz jeszcze. A to wszystko przez... Obsession (tak tak, Tyś jest temu winna!) Kasia bardzo zachwalała lakiery do paznokci z tej firmy więc postanowiłam dwa wrzucić do koszyczka i wypróbować. Co prawda zamiast zielonego kolor miał być inny, ale moje dziecko uparło się i powiedziało, że on chce dla mamy taki kolor i koniec kropka, no więc mu uległam ;) Na promocji zapłaciłam za te lakiery trochę więcej niż 6 PLN.


Garnier Essentials. Płyn do demakijażu 2 w 1.
Chodząc po raz drugi po Rossmannie przypomniało mi się, że miałam wypróbować ten płyn do demakijażu oczu, bo pamiętam, że swego czasu bardzo polecała mi go Hexxana. Moje oczy są bardzo wrażliwe i póki co uczulenia nie wywołuje u mnie różowa Bioderma oraz płyn dwufazowy z YR. Mam nadzieję, że może ten produkt okaże się dla moich oczu łaskawy. Po 40% zniżce zapłaciłam za ten produkt ok. 9PLN/200 ml.

DM
I tutaj uprzedzam, że trochę tego wszystkiego jest. Jednakże ze względu na uszczuplenie swoich zapasów troszkę sobie poszalałam ;) Najpierw zacznę od nowości, które pojawiły się w DMie całkiem niedawno.


Balea Creme-Öl Dusche Süßorange & Limette, Mangobutter & Ananas. 
Kremowo-olejkowe żele pod prysznic.
Do tej pory kupowałam zwykłe wersje żeli pod prysznic z Balea, a tym razem z ciekawości sięgnęłam po te. Pomyślałam, że skoro te zwykłe uwielbiam to i te na pewno polubię. Jeśli chodzi o zapachy to ten żel o zapachu słodkiej pomarańczy i limonki pachnie pięknie natomiast zapach tego drugiego nie rzucił mnie na kolana. Cena tych żeli to 0,95 €/250 ml.


Balea Dusche & Creme. Żel pod prysznic o zapachu kokosa i nektarynki.
Uwielbiam wszystko co związane z kokosem (choć jeszcze 2 lata temu zapachu kokosa nie znosiłam) dlatego też wiedziałam, że ten żel musi być mój. Co prawda bardziej czuć w nim nektarynkę aniżeli kokos no ale zapach nadal jest przyjemny. Cena standardowa dla tych żeli to 0,65 €/300 ml.


Balea Duschgel Exotic Shower. Żel pod prysznic o zapachu owoców egzotycznych.
Początkowo zamawiając ten żel myślałam, że będzie to taki sam produkt jak pianka truskawkowa z Balea, okazało się jednak, że produkt ma formę żelu, który po chwili zamienia się w piankę ;) Z ciekawości oczywiście już go raz użyłam i przypomina on taki żel rossmannowski, który kiedyś był albo jeszcze i jest. Jego cena to 1,75 €/150 ml.


Balea Frische Orange Badezauber. Płyn do kąpieli 'świeża pomarańcza'.
Ostatnio Balea wypuściła 3 nowe płyny do kąpieli, ja póki co zdecydowałam się na jeden produkt w celu sprawdzenia, czy warto te płyny nabyć. Nie używałam go jeszcze i mogę jedynie powiedzieć, że pachnie obłędnie. 1,75 €/500 ml.


Balea Leichte Body Lotion. Lekki balsam do ciała do skóry normalnej.
Zdecydowałam się na niego po przeczytaniu w notce denkowej dobrej opinii na jego temat u 77gerda. Maga miała wersję miniaturkową, ja zdecydowałam się na pełną ponieważ... koszt tego produkt to zaledwie 1,15 €/500 ml! Na lato będzie jak znalazł, bo ja latem za masłami nie przepadam.


Alverde Körperbutter Honigmelone. Masło do ciała do skóry bardzo suchej.
Nie mam zielonego pojęcia jak przetłumaczyć zapach tego produktu. Miodowy melon? Melon z miodem? Naprawdę nie wiem... Wiem tylko, że jeśli to masło będzie tak pięknie pachniało i będzie tak dobre jak to z limitowanki zimowej to na pewno wtedy się z nim bardzo polubię. Koszt tego masła to 2,95 €/200 ml.

Balea Young Bodycreme Zucker Schnute. Krem do ciała o zapachu bezy.
Zastanawiałam się nad nim już długi czas, a po recenzji Toni wiedziałam, że chcę go na pewno. Uwielbiam bezy i wszystko co jest z nimi związane więc mam nadzieję, że i z tym kremem także się polubię. Jego cena to 2,45 €/200 ml.


Alverde Sensitiv Reinigung Emulsion Hamamelis Kamille. Emulsja do mycia twarzy z oczarem i rumiankiem do skóry wrażliwej.
Wycofano ze sprzedaży moją ukochaną emulsję do mycia twarzy z nagietkiem a na jej miejsce wprowadzono właśnie tę. Jestem bardzo ciekawa czy sprawdzi się tak samo dobrze jak jej poprzedniczka. Cena jest taka sama jak w przypadku emulsji nagietkowej czyli 2,25 €/150 ml.


Balea Rasiergel Carribean Dreams. Żel do golenia o zapachu kokosowym.
Mój poprzedni niemiecki żel do golenia sięgnął dna (pisałam o nim ostatnio -> klik) więc coś trzeba było kupić w zamian. Postanowiłam więc przetestować żel z serii Balea dla kobiet, o nowym zapachu. 1,35 €/150 ml.


Balea Hand Balsam. Balsam do rąk z olejkiem monoi dla wymagającej skóry dłoni.
Jak zapewne wiecie - wiecznie się zmagam z moimi dłońmi. I chociaż znalazłam już swoich ulubieńców, którzy mi w każdym momencie pomagają to nie zaszkodzi spróbować czegoś nowego. Kto wie, może się okaże, że także będzie dobry? Zresztą za cenę 0,85 €/50 ml szkoda nie spróbować.

Balea Young Love Is A Battefield Lippenpflege. Pomadka do ust.
Lubię pomadki z tej serii tylko ze względu na zapachy. Jeśli chodzi o pielęgnację to są one dosyć słabe a ich aplikację trzeba powtarzać naprawdę bardzo często. Na zimę nie nadają się w ogóle, na lato teraz przy częstym stosowaniu mogą być. Cena tych pomadek to 0,85 €.


Ebelin Präzisions Make Up Ei. Jajko do makijażu.
To jajko chodziło mi po głowie jak tylko weszło do sprzedaży w DM-ie. Potem przeczytałam na kilku blogach pozytywne opinie na jego temat i postanowiłam je kupić. Nie żałuję :) Co prawda porównania z oryginalnym BB nie mam, ale z tego jestem zadowolona. I jego cena to zaledwie 2,45 € :)

 
Alverde Loser Puder Transparent. Sypki puder transparentny.
Posiadam z Alverde sypki puder mineralny, który wręcz uwielbiam i bez którego ciężko mi wyobrazić sobie mój makijaż. Postanowiłam jednak tym razem sięgnąć po nową wersję pudru transparentnego: poprzednia nie posiadała żadnego koloru, natomiast ta nowa jest 'kolorowa'. Za 9 g produktu zapłacić trzeba 3,95 €.
 
p2 Pure Color Lipstick. Szminka do ust nr 043 Pont Neuf.
Bardzo spodobała mi się ta pomadka na blogu u Agusiak747. Na jej ustach ten kolor wyglądał pięknie natomiast ja póki co nie mogę się do końca do niej przekonać. Moim ustom pasują chyba tylko neutralne i jasne kolory, albo po prostu ja nie jestem przyzwyczajona do odrobinę ciemniejszych kolorów. Koszt pomadki to 1,95 €.



p2 Volume Gloss 020 business woman. Lakier do paznokci.
Bardzo lubię lakiery z tej serii. Poza jednym, który na moich paznokciach wygląda słabo i nie chce z nimi współpracować - z reszty jestem zadowolona. 1,95 €/12 ml.

p2 Sand Style 050 confidential & 060 strict. Piaskowe lakiery do paznokci.
Tych dwóch kolorów brakowało mi do całej piaskowej kolekcji z p2, a cała kolekcja posiada 6 kolorów. Szkoda, że nie ma więcej lakierów z tej serii bo naprawdę bardzo je lubię. 1,95 €/11 ml.

To były nowości z DM-u natomiast kilka rzeczy zamówiłam sobie po raz kolejny, bo już mi się skończyły i trzeba było uzupełnić ich braki :)


Alverde Over Night Coffein Serum. Serum do rzęs na noc z kofeiną.
Pierwsze serum wciąż używam i jeszcze mi go trochę zostało. Po miesiącu używania mogę powiedzieć, że jest trochę lepiej z moimi rzęsami niż było, ale recenzję przedstawię po dłuższym czasie stosowania tych produktów. Cena takiego serum to 3,95 €.


Balea Sanfte Waschcreme. Krem do mycia twarzy do skory suchej i wrażliwej.
Całkiem niedawno pisałam na blogu jego recenzję -> klik. Bardzo się z tym produktem polubiłam i kiedy się skończył to jakoś tak mi bez niego dziwnie było. Dlatego też jak tylko dostałam paczkę z zakupami z DMu to od wylądował w mojej łazience. Cena kremu to chyba 0,85 €/150 ml.


Alverde Sensitiv Reinigunsschaum. Pianka do mycia twarzy do skóry wrażliwej.
Produkt, który pobił mojego dotychczasowego ulubieńca czyli emulsję nagietkową (choć ją nadal bardzo lubię). Kiedy kupiłam pierwsze opakowanie, nie sądziłam, że aż tak się z tym produktem polubię. I zrobiłam jego zapasy ponieważ jest on już wycofany. Na szczęście 2 szt. tego produktu trafiły jeszcze w moje ręce.


Balea ph Hautneutral Handcreme. Krem do rąk z alantoiną do suchych i zniszczonych dłoni.
Mój krem wybawca, o którym była szersza recenzja (klik). Jest to produkt, którego zdecydowanie nie może zabraknąć u mnie w domu. Oczywiście podzieliłam się nim z tatą, który również ma problemy z dłońmi, może i jemu pomoże. Cena tego kremu to 1,65 €/75 ml.


Schaebens. Maseczki do twarzy.
Bardzo lubię maseczki tej firmy i jak tylko mam okazję to do nich wracam i je kupuję. Ich koszt to 0,65 €/szt.


 
Ebelin Wattepads Round & Maxi. Płatki kosmetyczne i te normalne i te większe.
Bardzo dużo dobrego słyszałam o tych płatkach kosmetycznych więc z ciekawości postanowiłam je wypróbować. Cena płatków tych zwykłych to 0,95 €/140 szt. natomiast płatki owalne kosztują 0,65 €/40 szt.

To by było na tyle, jeśli chodzi o zakupy z DMu. Wiem, że trochę tego się nazbierało ale wiem też że wszystko zużyję, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, że coś mi się przeterminowało albo wylądowało w koszu.
I w tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Toni za pomoc w zakupach :* Gdyby nie Ty Toniu to nie miałabym teraz możliwości cieszyć się tym wszystkim. Jeszcze raz dziękuję!

Ostatnią rzeczą, jaką chcę Wam pokazać jest paczuszka, którą dostałam od Hexxany. Kochana - bardzo Ci dziękuję za pomoc w zdobyciu od dawna upragnionych przeze mnie kosmetyków :*
Nie wiem czy pamiętacie ale całkiem niedawno Nena zakupiła mi minaturki produktów Soap&Glory + krem do rąk, a teraz dzięki Asiu (Hexx) mogę się cieszyć produktami S&G w pełnym wymiarze :)


Dzięki Hexxanie stałam się posiadaczką żelu pod prysznic Clean On Me (6,5 £/500 ml), balsamu do ciała The Righteous Butter Body Lotion (10 £/500 ml), peelingu do ciała Scrub'em And Leave'em (8 £ / 300 ml) oraz kremu do rąk Hand Food, który dostałam także od Kasi, używam go 2 tygodnie i go uwielbiam! 





Moje kosmetyczne potrzeby zostały w pełni zaspokojone i póki co nie planuję żadnych większych zakupów.
Miłego wieczoru!


LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...