Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2013

Biochemia Urody - Peeling enzymatyczny EKO

Zanim zakupiłam pierwsze opakowanie peelingu enzymatycznego EKO z BU długo się zastanawiałam czy oby na pewno warto. Miałam różne przeprawy zarówno z peelingami mechanicznymi jak i enzymatycznymi. Mechaniczne często podrażniały mi twarz natomiast enzymatyczne w ogóle na mnie nie działały. Postanowiłam dać jednak jeszcze jedną szansę peelingowi enzymatycznemu i to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Obecnie mam już 4 opakowanie tego peelingu.


OD PRODUCENTA

Zestaw zawiera wszystko, co potrzebne do wykonania nietypowego jeszcze na polskim rynku kosmetycznym, zaś popularnego na rynku azjatyckim - peelingu enzymatycznego w proszku, o aksamitnej konsystencji, który rozrabia się z wodą lub hydrolatem tuż przed użyciem. Głównym składnikiem aktywnym peelingu jest akceptowany przez ECOCERT koncentrat dwóch, ustabilizowanych enzymów z klasy proteaz - bromelainy (enzymu z miąższu ananasa) oraz papainy (enzymu z miąższu owocu papai), które delikatnie rozpuszczają martwy, zrogowaciały naskórek oraz działają łagodząco i gojąco na skórę. Tylko forma peelingu w proszku zapewnia trwałość i skuteczne działanie enzymów – bromelainy i papainy. Enzymy te w środowisku wodnym ulegają rozłożeniu, dlatego forma proszku gwarantuje największą efektywność peelingu enzymatycznego. Skóra wygładzona już po pierwszym użyciu!

- Peeling działa łagodnie, stężenie i aktywność enzymów zostały tak dobrane, by nie podrażniać nawet wrażliwej skóry, a jednocześnie zapewnić efektywne działanie peelingu.
- Wyczuwalnie wygładza i zmiękcza skórę już po pierwszym użyciu.
- Działa powierzchniowo na zasadzie rozpuszczania martwych, zrogowaciałych komórek naskórka. Pomaga pozbyć się widocznych objawów łuszczenia się skóry.
- Delikatnie oczyszcza skórę i poprawia jej koloryt.
- Przygotowuje skórę do przyjęcia i lepszej absorbcji składników aktywnych obecnych, w aplikowanych w dalszej kolejności, produktach pielęgnacyjnych.
- Oprócz działania złuszczającego, enzymy - bromelaina i papaina posiadają również właściwości przyśpieszające gojenie i przeciwzapalne.
- Dzięki obecności mączki owsianej i mleka w proszku peeling jednocześnie nawilża i łagodzi podrażnienia skóry.
- Wysoce rozdrobniona, kosmetyczna mączka owsiana, nadaje peelingowi aksamitne odczucie podczas aplikacji na skórę.
- W przypadku cery bardzo wrażliwej, polecamy używać do rozrabiania peelingu Żel hialuronowy.

- Peeling pełni jednocześnie funkcję maseczki o działaniu odżywczym, łagodzącym i wygładzającym.

SPOSÓB UŻYCIA

# Nasza sprawdzona i szybka metoda, którą najwygodniej stosować na wstępie kąpieli: umyć twarz np.Olejkiem myjącym, odmierzyć płaską łyżeczkę miarową proszku, nasypać proszek w zagłębienie dłoni, dodać odrobinę wody, wymieszać palcami, tak, by powstała gęsta papka i nakładać papkę mokrymi dłońmi na zwilżoną twarz, szyję i dekolt jednocześnie masując. Pozostawić na około 5-10 minut i następnie zmyć wodą.
UWAGA! Nie pozostawiać peelingu na skórze dłużej, niż na 10 minut.

# Porcję peelingu można przygotować przed zabiegiem - 1 łyżeczkę miarową peelingu rozrobić z 1 łyżeczką miarową wody przegotowanej, mineralnej lub hydrolatu, aż do uzyskania gęstej papki (1 pełna łyżeczka peelingu starcza na jeden zabieg na samą twarz i szyję). Umyć twarz np.Olejkiem myjącym i nakładać papkę mokrymi dłońmi na zwilżoną twarz i szyję jednocześnie masując. Pozostawić na około 5-10 minut i następnie zmyć wodą.

# W przypadku cery bardzo wrażliwej - przygotować porcję peelingu zgodnie z powyższymi instrukcjami używając zamiast wody lub hydrolatu – Żelu hialuronowego; rozrobioną papką wymasować zwilżoną twarz i szyję przez 1-2 minuty i od razu zmyć.

# Peeling należy rozrabiać z wodą tuż przed użyciem i zużyć w ciągu 20 minut. W środowisku wodnym, po krótkim czasie enzymy ulega dezaktywacji, czyli przestaje działać.

# Polecamy stosować peeling nie częściej niż 2 razy w tygodniu. 

SKŁAD

Avena Sativa (Oat) Kernel Flour (koloidalna mączka owsiana), Milk/Whey Powder (mleko krowie), Bromelain; Papain (enzymy z ananasa i papai - 3%)

MOJA OPINIA

Peeling otrzymujemy w kilku "częściach" do samodzielnego sporządzenia. Zestaw zawiera: koloidalną mączkę owsianą, mleko i serwatkę, bromelainą/papainę eko, plastikową łyżeczkę miarową, puste pudełko i etykietkę. Niestety gapa nie zrobiłam Wam zdjęć jak przyrządzam ten peeling, niemniej jednak jego wykonanie jest naprawdę banalne i szybkie. Przesypujemy do pudełka wszystkie produkty oprócz bromelainy/papainy i mieszamy całość za pomocą dołączonej łyżeczki miarowej. Następnie dodajemy enzymy bromelainy/papainy i mieszamy, a jak już wymieszamy to zakręcamy pudełko i mocno nim potrząsamy przez kilka sekund. Produkt jest wówczas gotowy do użytku. Prawda że proste? :)



Przygotowany peeling ma taki jasno-beżowy kolor. Producent zaleca wsypanie jednej czubatej łyżeczki miarowej i jednej łyżeczki wody, ja natomiast daję troszkę mniej: 1 płaską łyżeczkę miarową i wody tyle, aby powstała gęsta papka. Za pierwszym razem jak przygotowałam peeling to zrobiłam wszystko zgodnie z instrukcją producenta i peeling wyszedł mi odrobinę za rzadki. Także moja rada: wody dodawajcie tyle, aby papka była dosyć gęsta.



Rozrobiony z wodą peeling nakładam na zwilżoną wodą twarz, przez chwilkę masuję i pozostawiam na 7-10 minut. W międzyczasie, tak po 3-4 minutach spryskuję twarz hydrolatem z BU lub wodą termalną, ponieważ peeling ten szybko zasycha tworząc dość twardą skorupkę. Po kolejnych 3-4 minutach moczę twarz dłońmi, rozmasowuję przez chwilę produkt i zmywam dużą ilością wody. Nie przestraszcie się, ponieważ mnie na początku po nałożeniu peelingu mocno swędziała twarz, z czasem się ona do niego przyzwyczaiła i już nic mnie nie swędzi.

Po zmyciu peelingu z twarzy buzia jest naprawdę rewelacyjna: gładka, miękka - ciągle ma się ochotę jej dotykać. Autentycznie nie potrzeba nakładać żadnej maseczki (choć czasami ja dodatkowo po peelingu jakąś nakładam). A co najważniejsze - jest to jedyny peeling, który w pełni usuwa moje suche skórki z twarzy. Kiedy go zastosuję, nie mam ani jednej a możecie mi wierzyć: nawet mechaniczne peelingi nie były sobie w stanie z suchymi skórkami u mnie poradzić. Jest to bezapelacyjnie najlepszy peeling jaki dotąd miałam. I nie zamierzam go już zmieniać na żaden inny, znalazłam swój ideał :)

Wiem, że niektórzy narzekają na zapach, że czują skwaszone mleko. Dla mnie szczerze powiedziawszy ten zapach jest neutralny: ani mi się podoba ani mi się niepodoba. Najważniejsze jednak jest działanie, które dla mnie jest rewelacyjne.

Bardzo polecam Wam ten produkt, może Wasza cera również się z nim tak bardzo polubi jak moja.

Pojemność: 36g
Cena: 15,50 zł
Dostępność: BU

Źródło: http://www.biochemiaurody.com/sklep/peelenzymaticEKO.html


środa, 31 października 2012

Październikowe denko :)

Trochę się w poprzednim poście pożaliłam - teraz czas na milsze aspekty, czyli październikowe zużycia.
Jestem z siebie dumna, trochę się tego w tym miesiącu także nazbierało :)




Zapraszam, na krótką prezentację poszczególnych produktów :)



  • Balea żel pod prysznic wiśnia i migdał. Żele Balea to jedne z moich ulubionych żeli pod prysznic. Kosztują naprawdę grosze, a są wydajne, dobrze się pienią, mają piękne zapachy i nie wysuszają skóry. Mam ich kilka w zapasie. Uwielbiam


  • Balea kokosowy krem do ciała. Pisałam o nim  tutaj.


  • Farmona waniliowy scrub do mycia ciała Wanilia i Indyjskie Daktyle. Pisałam o nim tutaj.


  • Yves Rocher regenerujący balsam do stóp z lawendą. O nim możecie poczytać tutaj.


  • Balea kakaowa sól do kąpieli. Jak dla mnie rewelacja. Kąpiel z nią to była czysta przyjemność. Zapach jaki się roztaczał naprawdę przypominał kakao i trwał przez całą kąpiel. Szkoda, że została chyba wycofana z DM-u bo na pewno kupiłabym kolejne saszetki.


  • Ziaja tonik do twarzy płatki róży. Miałam 2 opakowania tego toniku i byłam z niego zadowolona. Dobrze odświeżał, oczyszczał z resztek makijażu i pozostawiał buzię niesamowicie gładką. Teraz testuję inne ale na pewno do niego wrócę.
  • Ziaja naturalne oliwkowe mleczko do demakijażu. Używałam go dość długo, bo tak jak kiedyś uwielbiałam mleczka do twarzy tak teraz jakoś mi się przejadły. Mam jeszcze jedno opakowanie, które zużyję, ale czy wrócę w ogóle do mleczek to nie wiem, może za jakiś czas. Jednak jeśli ktoś lubi mleczka to to mogę polecić - dobrze zmywa makijaż.


  • Ziaja Med kuracja lipidowa żel do twarzy fizjoderm. Bardzo się z nim polubiłam. Na początku do zmywania makijażu używałam płynu miceralnego a resztki domywałam tym żelem, ale potem odkryłam, że żel ten świetnie sobie radzi ze zmyciem całkowitego makijażu. Nie pieni się (co mi nie przeszkadza) i pozostawia skórę nawilżoną. Kupię ponownie.


  • Biochemia Urody peeling enzymatyczny EKO.  To moje już któreś kolejne zużyte opakowanie, a w użyciu jest teraz nowe :) Pojawi się o nim oddzielna recenzja. To mój ulubieniec przez wielkie U :)
  • Biochemia Urody puder bambusowy. O nim możecie poczytać tutaj.
  • Biochemia Urody pomarańczowy olejek myjący. O nim też już było o tutaj :)


  • Astor podkład do twarzy Natural Finish nr 200 Beige. Bardzo fajnie nawilżał skórę, ale niestety szybko się z twarzy ścierał (na szczęście w miarę równomiernie). I kolor - niby najjaśniejszy, ale naprawdę ciemny. Nie kupię ponownie.


  • Essence multi action mascara. Bardzo fajny i tani tusz do rzęs. U mnie sprawował się kapitalnie. Dwie warstwy tuszu ładnie podkreślały rzęsy i co najważniejsze - w ogóle się nie kruszył ani nie uczulił. Kupię jeszcze wiele razy.
  • Clinique high impact mascara. Nigdy więcej. Pisałam o nim tutaj.


  • CeCe of Sweden szampon do włosów farbowanych z czereśnią i keratyną. Początkowo był duży zachwyt, na koniec okazał się bublem. Będzie o nim oddzielna notka.


  • Marion Spa termoaktywny duet dla dłoni: peeling + kremowe serum. Dosyć fajny produkt. Dłonie były po tym peelingu i po nałożeniu serum naprawdę gładkie. Jak uda mi się go dorwać to kupię kolejne opakowania.
  • Oriflame odżywczy krem do suchych dłoni. O nim pisałam tutaj.


  • Ziaja kojąca maseczka do twarzy z różową glinką. Bardzo lubię Ziajowe maseczki do twarzy: ładnie nawilżają buzię, skóra jest po nich gładka i miękka. Ta faktycznie koi zaczerwienioną skórę.
  • Efektima maseczka oczyszczająca. Jeśli szukacie dobrej oczyszczającej maseczki to nigdy nie miałam lepszej. Rewelacyjnie oczyszcza a jej skutki są widoczne natychmiastowo :)
  • Dr. Van Der Hoog maseczka do twarzy z czekoladą, rewitalizująca. Ma naprawdę czekoladowy kolor i buzia po jej użyciu jest miękka i gładka. Polubiłam się z nią :) Dzięki Zanka!
  • Balea maseczka do twarzy z malinami. Do maseczek tej firmy mam mieszane uczucia: niby nie każą zmywać ich wodą, ale jak się tego nie zrobi to buzia się masakrycznie klei i skóra roluje :/ Spróbuję następnym razem jednak zmyć maseczkę wodą, może skutek będzie lepszy.


  • Carea płatki kosmetyczne 100% bawełny. Moje ulubione. Kupuję na okrągło i zużywam naprawdę sporo :)

Tak prezentują się moje październikowe zużycia.
Jestem z siebie dumna bo trochę ich jednak było :)


sobota, 6 października 2012

Paczuszka od BU + przygotowanie pudru bambusowego

Pamiętacie jak pisałam Wam ostatnio, że we wtorek zamówiłam kilka rzeczy z Biochemii Urody? Już w czwartek po południu listonosz zawitał u mnie z paczuszką ;) Coś niewiarygodnego, od razu jakoś tak lepiej się poczułam.

Co znalazło się w mojej paczuszce?
- puder bambusowy z jedwabiem
- peeling enzymatyczny EKO (moje 4 już opakowanie - uwielbiam)
- zestaw na tonik pielęgnacyjny do przygotowania na dowolnym hydrolacie

Tak wyglądają zestawy, które otrzymujemy od BU:








Peelingu enzymatycznego jeszcze nie przygotowywałam bo mam jeszcze tego poprzedniego na 2 razy do użycia więc zrobię sobie jak mi się poprzednie opakowanie skończy, toniku pielęgnacyjnego też nie przygotowałam bo myślałam, że w lodówce mam jeszcze całą butelkę hydrolatu z róży damascena a okazało się, że zostało jej już tylko połowa (i nie zamówiłam nowego...), ale za to przygotowałam puder bambusowy i chciałam Wam pokazać jak ten proces wygląda :)

W zestawie dostajemy puder bambusowy wsypany już do opakowania, puder jedwabny mikronizowany oraz bagietkę do mieszania.








Cała filozofia polega na tym, aby zdjąć z opakowania pudru nakładkę i osłonkę z dziurkami, wsypać ostrożnie do pudru bambusowego puder jedwabny mikronizowany i wymieszać go bagietką. Następnie nakładamy sitko z dziurkami, nakładkę oraz niebieskie plastikowe zamknięcie, mocno potrząsamy przez kilka sekund i puder jest gotowy. Proste prawda? :)








Wcześniej miałam puder bambusowy w wersji z jedwabiem i owsem i byłam z niego bardzo zadowolona. Był bardzo wydajny, buzia przez długi czas się nie świeciła i co najważniejsze - nie bielił skóry. Teraz zamówiłam sobie wersję z samym jedwabiem, bo ta ponoć jeszcze dłużej sprawia, że twarz się nie błyszczy i mam nadzieję, że będę z niego tak samo albo i jeszcze bardziej zadowolona :)

Cena: 16,80 zł
Pojemność: 11,5 g

Myślę, że jest to produkt naprawdę godny polecenia. Jego cena nie jest wysoka a mi wystarczył na pół roku codziennego stosowania. Aha, można go nakładać pędzlem kabuki, mi jednak najlepiej nakłada się go puszkiem do pudru sypkiego kupowanym w Inglocie za 6 zł :)

Miłej i pogodnej soboty dziewczyny :)


czwartek, 4 października 2012

Pomarańczowy olejek myjący z Biochemii Urody

Tak jak Wam obiecałam w poście z wrześniowymi ulubieńcami - zabieram się za ich recenzowanie. Najwyższy czas co nieco o nich napisać, choć z czasem jeszcze u mnie trochę kiepsko, ale staram się znaleźć choć chwilkę na pisanie notek i czytanie Waszych blogów, bo sprawia mi to ogromną przyjemność :)

Jednym z moich ulubieńców jest pomarańczowy olejek myjący z Biochemii Urody. Po szczegółowe informacje odsyłam Was na stronę BU ponieważ jego opis tak jak i innych produktów jest bardzo szczegółowy.

Zamawiając olejek myjący mamy do wyboru kilka wariantów: może on być bezzapachowy, pomarańczowy albo drzewko herbaciane. Każdy z tych olejków musimy w domu wymieszać z przesłanych przez BU składników, ale jest to naprawdę dziecinnie proste, robi się to raz dwa.

Co wchodzi w skład takiego zestawu?
- zimnotłoczony olej słonecznikowy z witaminą E i pomarańczowym olejkiem eterycznym
- emulgator (glyceryl cocoate)
- etykietka na gotowy produkt

Olejek dostajemy w granatowej, plastikowej buteleczce. Następnie dodajemy do niego emulgator, zakręcamy buteleczkę, mocno wstrząsamy przez 10 sekund, naklejamy etykietkę i gotowe. Mamy do wykorzystanie 100 ml olejku myjącego.




Przygotowany przez nas olejek jest ważny przez 6 miesięcy i przechowuje się go w temp. pokojowej. Przed każdym użyciem należy nim porządnie wstrząsnąć.

Na stronie producent zapewnia, że olejek ten służy do zmywania i demakijażu twarzy i oczu rano i/lub wieczorem. Czy naprawdę radzi sobie z demakijażem? Oj radzi sobie radzi i to doskonale! Nigdy wcześniej nie miałam tak dobrego produktu do zmywania makijażu twarzy i tak szybko to czyniącego. Wystarczy na wilgotne dłonie nalać kilkanaście kropli olejku w zagłębienie dłoni, rozetrzeć go a następnie masować chwilę suchą skórę twarzy (bądź wilgotną - co kto lubi) i zmyć go wodą. I naprawdę po makijażu nie ma śladu. Zmywałam nim zarówno lekki make up, czyli sam podkład, jak i ciężki czyli baza, podkład, puder matujący BU i puder kolorowy i zarówno z jednym i drugim radzi sobie znakomicie i to w tempie ekspresowym. Jak przecieram twarz tonikiem to płatek kosmetyczny jest czyściutki, nie to co nieraz miało miejsce po mleczkach do twarzy że wacik po toniku był wciąż brudny.

Jeśli chodzi o makijaż oczu to do tego celu go nie używam. Oczy zmywam albo Biodermą albo jakąś dwufazówką a dopiero potem domywam tym olejkiem ewentualne resztki.

Za to cudo musimy zapłacić 11,80 zł. Tak jak pisałam wcześniej otrzymujemy 100 ml gotowego produktu, ale jest on niesamowicie wydajny. Ja używam już i używam i pod koniec października kończy się termin jego ważności a zostało mi jeszcze nieco mniej niż połowa butelki. Zapach jest delikatny i przyjemny, ale jeśli ktoś woli wersję bezzapachową to też nie ma problemu.

Szczerze Was zachęcam do wypróbowania tego cudeńka :)




PS. Muszę Wam jeszcze o jednej rzeczy wspomnieć. Poprzednim razem jak zamawiałam kosmetyki z BU to czekałam na paczkę ok. 5 - 7 dni. W ten wtorek ok. godz. 14 zamówiłam sobie z BU kilka produktów, zapłaciłam od razu a w środę po godz. 12 dostałam maila, że paczka została już do mnie wysłana. Jestem normalnie w szoku bo takiego tempa w BU to jeszcze nie widziałam. Mocno na plus dla nich :))

Miłego dnia Kochane!


wtorek, 2 października 2012

Ulubieńcy września

Po poście denkowym nadszedł czas na ulubieńców września.
Tych kosmetyków w minionym miesiącu używałam najczęściej. Część z nich się powtarza z miesiąca sierpniowego a część jest nowych. Zapraszam więc do lektury albo raczej oglądania zdjęć ;)




Tak prezentuje się całość moich ulubieńców wrześniowych. 
Porobiłam jednak osobne fotki co by lepiej było ich widać :)
Nie będę się jednak zbyt wiele rozpisywać bo chciałabym o tych produktach zrobić oddzielne recenzje.



  • Biochemia Urody pomarańczowy olejek myjący do twarzy. Niewątpliwie mój ulubieniec, świetnie zmywa makijaż twarzy w tempie ekspresowym.
  • Bioderma płyn miceralny Sensibio H2O. Używam go głównie do demakijażu oczu: nie podrażnia, nie szczypie w oczy i doskonale zmywa wszystko co się na powiekach znajduje.
  • Ziaja Med fizjoderm żel. Odkąd go używam bardzo go polubiłam. Nie pieni się ale doskonale oczyszcza buzię po nocy a także domywa resztki makijażu (do całkowitego demakijażu go nie stosowałam) i buzia jest po nim gładka.



  •  L'biotica intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania Biovax. Na pewno maseczki tej firmy są Wam znane. Jeśli chodzi o zmniejszenie wypadania włosów to tego nie zauważyłam, być może trzeba by było stosować razem z szamponem, ale włosy są po niej miękkie i gładkie.



  • Farmona waniliowy scrub do mycia ciała Sweet Secret. Bardzo mocny zdzierak. Zapach co prawda mi nie podszedł bo to chyba chemiczna wanilia ale dla działania jestem skłonna go używać.
  • Oriflame odżywczy krem do rąk z olejkiem ze słodkich migdałów. Kremów do rąk na ogół mam pootwieranych kilka ale we wrześniu to po niego sięgałam najczęściej. Cudowny.



  • Biochemia Urody puder bambusowy z jedwabiem i owsem. Wcześniej używałam go pod puder kolorowy, teraz używam na podkład i stwierdzam, że już więcej niczego nie potrzebuję. Z wiekiem stwierdzam, że tona pudru jednak mi nie potrzebna. Niestety już się kończy więc będę musiała go koniecznie zamówić.
  • Inglot chusteczki matujące. Uwielbiam, używam od długiego czasu i myślę, że zostaną ze mną na stałe.
  • Essence colour&shine cień do powiek 08 joyride to jupiter. To właśnie ten cień gościł na moich powiekach najczęściej w minionym miesiącu. Piękna, mieniąca się zieleń.

Tak prezentują się moi wrześniowi ulubieńcy.
Miałyście któreś z tych rzeczy? Byłyście zadowolone?

Miłego dnia :)


piątek, 31 sierpnia 2012

Ulubieńcy sierpnia

Po wczorajszym denku przyszedł czas na sierpniowych ulubieńców.

Co dla mnie oznaczają 'ulubieńcy'? Dla mnie to pojęcie dotyczy kosmetyków, po które najczęściej sięgałam w danym miesiącu :) Takie produkty możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. No to jedziemy :)

  • Yves Rocher woda toaletowa Mango&Marakuja. Piękny, typowo letni zapach, w którym jestem wręcz zakochana :) Troszkę słabo z trwałością, bo dość szybko się ulatnia, ale zawsze można go ponownie zaaplikować. Jedyne czego żałuję to to, że była to edycja limitowana. Na całe szczęście udało mi się na ten produkt jak i również żel pod prysznic z tej samej serii załapać.
  • The Body Shop mgiełka do ciała Satsuma. Używam na zmianę z wodą toaletową YR. I także uwielbiam :) Pięknie pachnie pomarańczami, a zapach jest dość intensywny i zdecydowanie dłużej się utrzymuje na ciele. Latem przyjemnie orzeźwia ciało. Na jesień/zimę zakupię wersję waniliową.
  • Farmona mus do ciała Tutti Frutti brzoskwinia&mango. Możecie o nim przeczytać TUTAJ
  • The Body Shop suchy olejek do ciała, twarzy i włosów Mango. Bardzo dobrze sprawdza się latem jeśli chodzi o nawilżanie ciała, pięknie pachnie i zapach przez jakiś czas utrzymuje się na ciele. Rano skóra nadal jest miękka i przyjemna w dotyku. Wchłania się w miarę szybko ale pozostawia troszkę tłustawą lecz nieklejącą powłokę.
  • Joanna z apteczki babubi wygładzający peeling do ciała mleko i miód. Na pewno będzie o nim oddzielna notka, bo na to ten peeling zasługuje. Powiem tylko tyle że: dobrze ściera naskórek, ciało po jego użyciu jest gładkie, jest wydajny i ładnie pachnie :)
  • Bioderma płyn mieralny Sensibio H2O. Do demakijażu oczu rewelacyjny, nie szczypie, nie podrażnia i ładnie wszystko zmywa. Ideał.
  • Biochemia Urody puder bambusowy z jedwabiem i owsem. Używam go i pod puder kolorowy
    i samodzielnie na krem do twarzy i jestem zadowolona z efektu matowienia twarzy. Na pewno będzie o nim notka.
  • Inglot chusteczki matujące do twarzy. Dla mnie najlepsze, używam niezmiennie od długiego czasu.
  • Essence cień do powiek Colour&Shine 08 joyride to jupiter. Piękny zielony odcień często będący na moich powiekach w sierpniu.
  • Inglot pigment do powiek nr 84. Uwielbiam. Ma taki brązowo-seledynowy kolor. Pięknie wygląda na powiece.

To by było na tyle jeśli chodzi o moich ulubieńców sierpnia.
Z chęcią popatrzę na Waszych ulubieńców, u części z Was już się takie wpisy pojawiły, bardzo lubię czytać zarówno Wasze denkowe notki jak i ulubieńców :)

Pozdrawiam Was z bardzo deszczowego Trójmiasta!

LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...