Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

Zakupowe podsumowanie stycznia :)

Styczeń małymi kroczkami zbliża się ku końcowi, dlatego też postanowiłam przyjść do Was dzisiaj z zakupami poczynionymi w bieżącym miesiącu. Do końca miesiąca na pewno już nic nie wpadnie w moje łapki więc spokojnie mogę zacząć się "rozgrzeszać" ;)

Hebe

W Hebe w tym miesiącu byłam trzykrotnie, ale moje zakupy nie były wielkie, bo obiecałam sobie, że nie będę w tym roku robić zapasów jakby świat miał się zaraz skończyć, tylko najpierw zejdę z tego co mam (a zajmie mi to chyba ze 100 lat) a potem będę kupować kosmetyki w znacznie mniejszych ilościach. Za pierwszym podejściem kupiłam osławiony już oczyszczający płyn micelarny Ideal Soft z firmy L'Oreal. Produkt ten kupiłam zamiast ukochanej Biodermy, którą ostatnio wykończyłam w celu sprawdzenia czy faktycznie można te dwa produkty do siebie porównać. Oprócz micela do koszyka wpadł mi też pędzel do zadań specjalnych z Sense&Body, kilka razy go użyłam i jest całkiem ok.


Aktualnie w promocji w Hebe jest moja ukochana farba do włosów Perfect Mousse z firmy Schwarzkopf. Jakieś 2 tyg temu wykorzystałam moje ostatnie zapasowe opakowanie, które miałam w domu więc ten egzemplarz czeka na kolejne farbowanie włosów.


Te dwa lakier z firmy Misslyn kupiłam podczas promocji -40% na kolorówkę. Pierwszy z nich z serii Velvet Diamond o nr 78 i nazwie Dazzling Water miałam już na paznokciach i bardzo go sobie chwalę. Ta piaskowa seria jest fantastyczna! Natomiast drugi o nr 252 i nazwie Elderberry czeka na swoją kolej, żeby wylądować na moich paznokciach.

Super-Pharm

W SP udało mi się dorwać wychwalany ostatnimi czasy na blogach płyn micelarny 3 w 1 z Garniera. Szukałam go wszędzie: w Rossmannie, Naturze, Hebe ale nigdzie go nie było. Testuję zarówno ten płyn jak i płyn z L'Oreala więc za jakiś czas na pewno pojawią się recenzje o tych produktach. Z kolei na produkty do mycia twarzy z Pharmaceris czaiłam się od dłuższego czasu i w końcu postanowiłam je kupić. Do mojego koszyczka wpadł nawilżający fizjologiczny żel do mycia twarzy i oczu oraz łagodząca pianka myjąca do twarzy i oczu. 


Do mojej kolekcji dołączyły ostatnio dwa nowe Essie: wicked oraz fiji. Ten pierwszy bardzo mnie oczarował i w związku z tym bardzo często nosiłam go w styczniu na paznokciach, jednak ze względu na szarość panującą za oknami nie miałam jak go uwiecznić na zdjęciach. Natomiast lakiery z Orly wpadły w moje ręce podczas blogowej wyprzedaży. Postawiłam na glow oraz na androgynie. Ponieważ jest to moje pierwsze spotkanie z kolorowymi lakierami Orly to pierwsza aplikacja przebiegła średnio. Ten czarny lakier z mnóstwem malutkich sześciokątów i innych drobinek jest piękny, ale strasznie rzadki i narobił mi sporo prześwitów. Może druga aplikacja będzie lepsza...

The Body Shop

Kiedy w Galerii przechodziłam obok sklepu TBS i zobaczyłam, że moje ukochane masło do ciała o zapachu mango jest w wyprzedaży, to nie zastanawiałam się ani minuty i je kupiłam. Wiecznie poluję na promocję tego wariantu zapachowego a niestety w niższej cenie bywa bardzo rzadko.

Mydlarnia No. 1

Innego dnia będąc w Galerii Bałtyckiej zauważyłam, że otworzono nowe stoisko, Mydlarnia No. 1. A w niej świece i woski YC (które bardzo lubię) oraz kosmetyki Bomb Cosmetics :) I to w tych samych cenach co na stronach internetowych. Wzięłam więc na próbę trzy woski z wiosennej kolekcji: pink hibiscus, midnight oasis oraz champaca blossom, a także waikiki melon, spiced orange i ukochany zapach strawberry buttercream. Z tych nowych zapachów jedynie midnight oasis przypadł mi do gustu, bo jest taki męski, natomiast dwa pozostałe nie za bardzo mi podeszły (zapachy kwiatowe to jednak nie są zapachy dla mnie).


Kiedy zaczęłam palić wosk waikiki melon to wiedziałam, że muszę mieć świeczkę o tym zapachu. Jest rewelacyjny, taki świeży, owocowy... (i mówi to osoba, która jeśli chodzi o świece to lubi zapachy słodkie, ciężkie i męskie). I akurat udało mi się ją dostać stacjonarnie, paliłam ją już kilkakrotnie i naprawdę zakochałam się w tym zapachu. Ale głównym powodem mojej wizyty na stoisku Mydlarni był zakup nożyczek do obcinania knotów YC oraz wosków z serii simply home: cherry vanilla, cranberry zest i bermuda beach. Czaiłam się jeszcze na 'frosting vanilla' ale nie było.

Bath & Body Works

Pozostając w temacie świeczek, w B&BW była wyprzedaż niektórych zapachów. Duże świeczki, zamiast 89 PLN kosztowały 55 PLN. Niestety w Trójmieście nie ma sklepu B&BW więc z pomocą przyszła mi Magda, której jeszcze raz bardzo dziękuję. W moje łapki wpadły świeczki o zapachach frosted cupcake oraz strawberry fraise. Jeden i drugi zapach bardzo mi się podoba i ogromnie żałuję, że nie mam dostępu do tego sklepu na co dzień. A 3 knoty w jednej świecy to naprawdę fantastyczny pomysł, wszystko ładnie i równo się pali i wosk bardzo szybko się upłynnia. 

Prezenty

9 stycznia świętowaliśmy z mężem naszą 4 rocznicę ślubu. I z tej okazji dostałam od męża w prezencie perfumy o których marzyłam od długiego czasu, czyli Jimmy Choo. Odkąd je dostałam to używam ich prawie codziennie, dobrze że mają 100 ml pojemności bo mniejsze pewnie bym zużyła w tempie ekspresowym.


Od koleżanki z kolei dostałam dwa kremy do twarzy Anew Vitale z firmy Avon. Ją mocno uczuliły, ja natomiast jeszcze ich nie używałam, ale jak wykończę aktualnie używane przeze mnie kremy to na pewno zabiorę się za testowanie tych dwóch gagatków.

Tak prezentują się moje styczniowe nowości. Najbardziej poszalałam w świeczkach, kosmetyków na szczęście nie ma zbyt wiele. Lecę teraz nadrabiać zaległości na Waszych blogach :)


środa, 29 maja 2013

Majowe nowości cz. 2 ;)

Mniej więcej w połowie maja pokazywałam Wam post z moimi niewielkimi nowościami (klik). Maj powoli dobiega końca, dlatego też przyszedł czas na zakupowe podsumowanie, a przyznam szczerze, że trochę się tego wszystkiego nazbierało. Na swoje usprawiedliwienie zakupowe mam to, że sporo kosmetyków oddałam w dobre ręce, więc zwolniło się miejsce w szafie ;)

Avon


Foot Works Papaya Sorbet. Krem, peeling oraz dezodorant do stóp o zapachu sorbetu z papai.
Nigdy jakoś za tymi limitowanymi seriami do stóp z Avonu nie przepadałam, jednak jak powąchałam pachnącą kartkę w katalogu to wiedziałam, że je sobie zamówię. Zapach jest piękny: taki słodki i soczysty zarazem. Póki co tego zestawu jeszcze nie używałam (zostawiam sobie na cieplejsze lato) więc o jego właściwościach się nie wypowiem. Za cały zestaw zapłaciłam 15,90 PLN.

Avon Dry Ends Serum. Serum do zniszczonych końcówek włosów.
Jest to już moja któraś buteleczka tego produktu. Bardzo go lubię bo moje końcówki są w lepszym stanie niż kiedyś, kiedy tego typu specyfików jeszcze nie używałam. Koszt tego serum na promocji to 13,90 PLN/30 ml.

Zakupy internetowe


Essie Good To Go & Fill The Gap! Szybkoschnący utrwalacz lakieru i baza wypełniająca nierówności płytki.
Na 'good to go' miałam ochotę od bardzo długiego czasu, niestety stacjonarnie nie dane było mi go dostać. W Super-Pharm wiecznie zastawałam puste półki i to samo w Hebe - koleżanka próbowała mi go tam kupić, ale także go nie dostała. Zamówiłam więc go na allegro i nie żałuję - użyłam go już kilka razy i nie wyobrażam sobie malowania bez niego paznokci. Jego cena to 39 PLN/15 ml. Wiem, że przepłaciłam, no ale czasami nie ma wyjścia ;)
Bazę pod lakier dorzuciłam podczas zakupów w drogerii ekobieca do dwóch lakierów Essie, których zdjęcie znajduje się poniżej. Koszt bazy to 19,99 PLN/15 ml.


Essie 220A Cascade Cool & 219A Bikini So Teeny.
Przyznam szczerze - są to moje pierwsze lakiery z firmy Essie. Do tej pory jakoś mnie ta marka w ogóle nie kusiła, przechodziłam obok nich obojętnie. Jednak po tych wszystkich prezentacjach lakierów na blogu o Karotki moja silna wola legła w gruzach i z ciekawości postanowiłam kupić na próbę 2 lakiery. Cascade Cool właśnie gości na moich paznokciach i podoba mi się niesamowicie! Myślę, że nie będą to moje pierwsze i ostatnie lakiery z tej firmy. Kupiłam je za 15,99 PLN/szt. w drogerii ekobieca.

Rossmann


Manhattan Quick Dry nr 18S i 67S.
Byłam co prawda już raz w Rossmannie na promocji -40% (klik), ale we wtorek przechodziłam akurat koło Rossmanna i wstąpiłam raz jeszcze. A to wszystko przez... Obsession (tak tak, Tyś jest temu winna!) Kasia bardzo zachwalała lakiery do paznokci z tej firmy więc postanowiłam dwa wrzucić do koszyczka i wypróbować. Co prawda zamiast zielonego kolor miał być inny, ale moje dziecko uparło się i powiedziało, że on chce dla mamy taki kolor i koniec kropka, no więc mu uległam ;) Na promocji zapłaciłam za te lakiery trochę więcej niż 6 PLN.


Garnier Essentials. Płyn do demakijażu 2 w 1.
Chodząc po raz drugi po Rossmannie przypomniało mi się, że miałam wypróbować ten płyn do demakijażu oczu, bo pamiętam, że swego czasu bardzo polecała mi go Hexxana. Moje oczy są bardzo wrażliwe i póki co uczulenia nie wywołuje u mnie różowa Bioderma oraz płyn dwufazowy z YR. Mam nadzieję, że może ten produkt okaże się dla moich oczu łaskawy. Po 40% zniżce zapłaciłam za ten produkt ok. 9PLN/200 ml.

DM
I tutaj uprzedzam, że trochę tego wszystkiego jest. Jednakże ze względu na uszczuplenie swoich zapasów troszkę sobie poszalałam ;) Najpierw zacznę od nowości, które pojawiły się w DMie całkiem niedawno.


Balea Creme-Öl Dusche Süßorange & Limette, Mangobutter & Ananas. 
Kremowo-olejkowe żele pod prysznic.
Do tej pory kupowałam zwykłe wersje żeli pod prysznic z Balea, a tym razem z ciekawości sięgnęłam po te. Pomyślałam, że skoro te zwykłe uwielbiam to i te na pewno polubię. Jeśli chodzi o zapachy to ten żel o zapachu słodkiej pomarańczy i limonki pachnie pięknie natomiast zapach tego drugiego nie rzucił mnie na kolana. Cena tych żeli to 0,95 €/250 ml.


Balea Dusche & Creme. Żel pod prysznic o zapachu kokosa i nektarynki.
Uwielbiam wszystko co związane z kokosem (choć jeszcze 2 lata temu zapachu kokosa nie znosiłam) dlatego też wiedziałam, że ten żel musi być mój. Co prawda bardziej czuć w nim nektarynkę aniżeli kokos no ale zapach nadal jest przyjemny. Cena standardowa dla tych żeli to 0,65 €/300 ml.


Balea Duschgel Exotic Shower. Żel pod prysznic o zapachu owoców egzotycznych.
Początkowo zamawiając ten żel myślałam, że będzie to taki sam produkt jak pianka truskawkowa z Balea, okazało się jednak, że produkt ma formę żelu, który po chwili zamienia się w piankę ;) Z ciekawości oczywiście już go raz użyłam i przypomina on taki żel rossmannowski, który kiedyś był albo jeszcze i jest. Jego cena to 1,75 €/150 ml.


Balea Frische Orange Badezauber. Płyn do kąpieli 'świeża pomarańcza'.
Ostatnio Balea wypuściła 3 nowe płyny do kąpieli, ja póki co zdecydowałam się na jeden produkt w celu sprawdzenia, czy warto te płyny nabyć. Nie używałam go jeszcze i mogę jedynie powiedzieć, że pachnie obłędnie. 1,75 €/500 ml.


Balea Leichte Body Lotion. Lekki balsam do ciała do skóry normalnej.
Zdecydowałam się na niego po przeczytaniu w notce denkowej dobrej opinii na jego temat u 77gerda. Maga miała wersję miniaturkową, ja zdecydowałam się na pełną ponieważ... koszt tego produkt to zaledwie 1,15 €/500 ml! Na lato będzie jak znalazł, bo ja latem za masłami nie przepadam.


Alverde Körperbutter Honigmelone. Masło do ciała do skóry bardzo suchej.
Nie mam zielonego pojęcia jak przetłumaczyć zapach tego produktu. Miodowy melon? Melon z miodem? Naprawdę nie wiem... Wiem tylko, że jeśli to masło będzie tak pięknie pachniało i będzie tak dobre jak to z limitowanki zimowej to na pewno wtedy się z nim bardzo polubię. Koszt tego masła to 2,95 €/200 ml.

Balea Young Bodycreme Zucker Schnute. Krem do ciała o zapachu bezy.
Zastanawiałam się nad nim już długi czas, a po recenzji Toni wiedziałam, że chcę go na pewno. Uwielbiam bezy i wszystko co jest z nimi związane więc mam nadzieję, że i z tym kremem także się polubię. Jego cena to 2,45 €/200 ml.


Alverde Sensitiv Reinigung Emulsion Hamamelis Kamille. Emulsja do mycia twarzy z oczarem i rumiankiem do skóry wrażliwej.
Wycofano ze sprzedaży moją ukochaną emulsję do mycia twarzy z nagietkiem a na jej miejsce wprowadzono właśnie tę. Jestem bardzo ciekawa czy sprawdzi się tak samo dobrze jak jej poprzedniczka. Cena jest taka sama jak w przypadku emulsji nagietkowej czyli 2,25 €/150 ml.


Balea Rasiergel Carribean Dreams. Żel do golenia o zapachu kokosowym.
Mój poprzedni niemiecki żel do golenia sięgnął dna (pisałam o nim ostatnio -> klik) więc coś trzeba było kupić w zamian. Postanowiłam więc przetestować żel z serii Balea dla kobiet, o nowym zapachu. 1,35 €/150 ml.


Balea Hand Balsam. Balsam do rąk z olejkiem monoi dla wymagającej skóry dłoni.
Jak zapewne wiecie - wiecznie się zmagam z moimi dłońmi. I chociaż znalazłam już swoich ulubieńców, którzy mi w każdym momencie pomagają to nie zaszkodzi spróbować czegoś nowego. Kto wie, może się okaże, że także będzie dobry? Zresztą za cenę 0,85 €/50 ml szkoda nie spróbować.

Balea Young Love Is A Battefield Lippenpflege. Pomadka do ust.
Lubię pomadki z tej serii tylko ze względu na zapachy. Jeśli chodzi o pielęgnację to są one dosyć słabe a ich aplikację trzeba powtarzać naprawdę bardzo często. Na zimę nie nadają się w ogóle, na lato teraz przy częstym stosowaniu mogą być. Cena tych pomadek to 0,85 €.


Ebelin Präzisions Make Up Ei. Jajko do makijażu.
To jajko chodziło mi po głowie jak tylko weszło do sprzedaży w DM-ie. Potem przeczytałam na kilku blogach pozytywne opinie na jego temat i postanowiłam je kupić. Nie żałuję :) Co prawda porównania z oryginalnym BB nie mam, ale z tego jestem zadowolona. I jego cena to zaledwie 2,45 € :)

 
Alverde Loser Puder Transparent. Sypki puder transparentny.
Posiadam z Alverde sypki puder mineralny, który wręcz uwielbiam i bez którego ciężko mi wyobrazić sobie mój makijaż. Postanowiłam jednak tym razem sięgnąć po nową wersję pudru transparentnego: poprzednia nie posiadała żadnego koloru, natomiast ta nowa jest 'kolorowa'. Za 9 g produktu zapłacić trzeba 3,95 €.
 
p2 Pure Color Lipstick. Szminka do ust nr 043 Pont Neuf.
Bardzo spodobała mi się ta pomadka na blogu u Agusiak747. Na jej ustach ten kolor wyglądał pięknie natomiast ja póki co nie mogę się do końca do niej przekonać. Moim ustom pasują chyba tylko neutralne i jasne kolory, albo po prostu ja nie jestem przyzwyczajona do odrobinę ciemniejszych kolorów. Koszt pomadki to 1,95 €.



p2 Volume Gloss 020 business woman. Lakier do paznokci.
Bardzo lubię lakiery z tej serii. Poza jednym, który na moich paznokciach wygląda słabo i nie chce z nimi współpracować - z reszty jestem zadowolona. 1,95 €/12 ml.

p2 Sand Style 050 confidential & 060 strict. Piaskowe lakiery do paznokci.
Tych dwóch kolorów brakowało mi do całej piaskowej kolekcji z p2, a cała kolekcja posiada 6 kolorów. Szkoda, że nie ma więcej lakierów z tej serii bo naprawdę bardzo je lubię. 1,95 €/11 ml.

To były nowości z DM-u natomiast kilka rzeczy zamówiłam sobie po raz kolejny, bo już mi się skończyły i trzeba było uzupełnić ich braki :)


Alverde Over Night Coffein Serum. Serum do rzęs na noc z kofeiną.
Pierwsze serum wciąż używam i jeszcze mi go trochę zostało. Po miesiącu używania mogę powiedzieć, że jest trochę lepiej z moimi rzęsami niż było, ale recenzję przedstawię po dłuższym czasie stosowania tych produktów. Cena takiego serum to 3,95 €.


Balea Sanfte Waschcreme. Krem do mycia twarzy do skory suchej i wrażliwej.
Całkiem niedawno pisałam na blogu jego recenzję -> klik. Bardzo się z tym produktem polubiłam i kiedy się skończył to jakoś tak mi bez niego dziwnie było. Dlatego też jak tylko dostałam paczkę z zakupami z DMu to od wylądował w mojej łazience. Cena kremu to chyba 0,85 €/150 ml.


Alverde Sensitiv Reinigunsschaum. Pianka do mycia twarzy do skóry wrażliwej.
Produkt, który pobił mojego dotychczasowego ulubieńca czyli emulsję nagietkową (choć ją nadal bardzo lubię). Kiedy kupiłam pierwsze opakowanie, nie sądziłam, że aż tak się z tym produktem polubię. I zrobiłam jego zapasy ponieważ jest on już wycofany. Na szczęście 2 szt. tego produktu trafiły jeszcze w moje ręce.


Balea ph Hautneutral Handcreme. Krem do rąk z alantoiną do suchych i zniszczonych dłoni.
Mój krem wybawca, o którym była szersza recenzja (klik). Jest to produkt, którego zdecydowanie nie może zabraknąć u mnie w domu. Oczywiście podzieliłam się nim z tatą, który również ma problemy z dłońmi, może i jemu pomoże. Cena tego kremu to 1,65 €/75 ml.


Schaebens. Maseczki do twarzy.
Bardzo lubię maseczki tej firmy i jak tylko mam okazję to do nich wracam i je kupuję. Ich koszt to 0,65 €/szt.


 
Ebelin Wattepads Round & Maxi. Płatki kosmetyczne i te normalne i te większe.
Bardzo dużo dobrego słyszałam o tych płatkach kosmetycznych więc z ciekawości postanowiłam je wypróbować. Cena płatków tych zwykłych to 0,95 €/140 szt. natomiast płatki owalne kosztują 0,65 €/40 szt.

To by było na tyle, jeśli chodzi o zakupy z DMu. Wiem, że trochę tego się nazbierało ale wiem też że wszystko zużyję, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, że coś mi się przeterminowało albo wylądowało w koszu.
I w tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Toni za pomoc w zakupach :* Gdyby nie Ty Toniu to nie miałabym teraz możliwości cieszyć się tym wszystkim. Jeszcze raz dziękuję!

Ostatnią rzeczą, jaką chcę Wam pokazać jest paczuszka, którą dostałam od Hexxany. Kochana - bardzo Ci dziękuję za pomoc w zdobyciu od dawna upragnionych przeze mnie kosmetyków :*
Nie wiem czy pamiętacie ale całkiem niedawno Nena zakupiła mi minaturki produktów Soap&Glory + krem do rąk, a teraz dzięki Asiu (Hexx) mogę się cieszyć produktami S&G w pełnym wymiarze :)


Dzięki Hexxanie stałam się posiadaczką żelu pod prysznic Clean On Me (6,5 £/500 ml), balsamu do ciała The Righteous Butter Body Lotion (10 £/500 ml), peelingu do ciała Scrub'em And Leave'em (8 £ / 300 ml) oraz kremu do rąk Hand Food, który dostałam także od Kasi, używam go 2 tygodnie i go uwielbiam! 





Moje kosmetyczne potrzeby zostały w pełni zaspokojone i póki co nie planuję żadnych większych zakupów.
Miłego wieczoru!


piątek, 30 listopada 2012

Listopadowe denko!




Wydawało mi się, że moje denko w tym miesiącu będzie bardzo skromne, bo jakby nie było już drugi raz jestem chora w ciągu tego miesiąca. Najpierw problemy z żołądkiem, teraz mocne przeziębienie. Jednak jak zebrałam puste opakowania walające się po różnych częściach mieszkania to okazało się, że trochę zużytych rzecz jednak się nazbierało :) 


 Zapraszam więc Was na listopadowe denko.


1. BeBeauty, wygładzający płyn do kąpieli migdałowy, bardzo fajny płyn do kąpieli, ładnie pachnie, dobrze się pieni i jest naprawdę wydajny, a kosztuje grosze, coś ok. 5 zł. Jak zużyję zapasy płynów do kąpieli to na pewno kupię.


2. Bielenda, musujący piasek do kąpieli z ekstraktem z owoców figi, bardzo się cieszę, że wreszcie się skończył, miałam go i miałam i nie mogłam się doczekać aż w końcu go zużyję. Miał wytwarzać rzekomo musującą pianę – nie robił tego, a zapach bardzo szybko się ulatniał. Nie kupię.


3. Balea, sól do kąpieli dzika róża i irys, już kiedyś pisałam, że uwielbiam te sole do kąpieli, pięknie pachną przez całą kąpieli i ciało po nich jest takie delikatne. Opakowanie starcza mi na 2 użycia bo dość sporo tej soli sypię, ale nie mogę się opanować. Kupuję na okrągło, cena to 0,55€.


4. Original Source, żel pod prysznic malina i wanilia, ostatnio o nim pisałam tutaj. Bardzo lubię żele tej firmy a ten zapach kupię jeszcze kiedyś z pewnością.


5. Balea, malinowe mydło do rąk w płynie, uwielbiam: za zapach, za kremową konsystencję, za to, że nie wysusza skóry rąk i jest niedrogie bo 500 ml kosztuje 0,75€. Szkoda tylko, że to edycja limitowana, ale jest dość długo dostępna. Mam już kolejne opakowanie.


6. Avon, delikatne nawilżające mydło w płynie z wyciągiem z rumianku i owsa, nie było drogie bo w promocji kosztowało coś ok. 6-7 zł, ale więcej go nie kupię. Fakt, że ładnie pachniało i super się pieniło – wystarczyła kropelka do umycia rąk, jednak ja po nim miałam problemy ze skórą – swędziała mnie i piekła. Dla mnie wiec delikatne ono nie było.


7. Oriflame, łagodzący mus do higieny intymnej, nie nie i jeszcze raz nie, nigdy więcej się na niego nie zdecyduję. Nie wiem co mnie podkusiło, zawsze używam płynów do higieny intymnej Ziaji i wszystko jest ok, a po tym płynie wylądowałam u ginekologa bo mnie tak uczulił, że bez leków się nie obyło. Tak samo miałam po słynnym Lactacydzie. Nigdy więcej.


8. Ziaja, pomarańczowe masło do ciała, bardzo lubię masła do ciała tej firmy, super nawilżają, szybko się wchłaniają, nie kleją się i pięknie pachną. O tym konkretnym zapachu pisałam tutaj


9. Balea, krem do ciała Indian Chai, bardzo polubiłam się z jego działaniem, z zapachem bywało różnie, na początku po nałożeniu na ciało średnio mi się podobał, po kilku minutach mój nos go lubił. Pisałam o nim tutaj.


10. Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadamia, polubiłam się z tym kremem i mam w szafce kolejne opakowanie. Ma ładny, subtelny zapach i przede wszystkim natłuszcza dłonie. Przez chwilę pozostawia uczucie takiej warstwy na dłoniach ale po kilku minutach to uczucie znika. Ci co lubią jak kremy wchłaniają się od razu pewnie go nie kupią, dla mojej popękanej skóry dłoni jest dobry, a kosztuje coś chyba koło 4-5 zł.


11. Nivea, antyperspirant Dry Comfort, to moje chyba 3 opakowanie tego antyperspirantu pod rząd, ładnie pachnie, dobrze chroni przed potem, mi niczego innego do szczęścia nie potrzeba. Kupię jeszcze nie raz.

 
12. Garnier, upiększający krem BB 5 w 1, nie pamiętam już co tam było napisane na tym kartoniku, w którym znajdował się krem bo dawno temu go wyrzuciłam, ale moich oczekiwań ten krem nie spełnił. Po 2 godzinach świeciła mi się masakrycznie buzia (mimo, że była przypudrowana pudrem matującym) i krem ten szybko się z twarzy ścierał, mimo, że moja skóra do tłustych nie należy. Nie kupię więcej.


13. Ziaja, wygładzający krem pod oczy Sopot Spa, to moje drugie opakowanie, bardzo lubię ten krem, w szczególności na dzień, bo nadaje się pod makijaż. Do tego dobrze nawilża i jest niedrogi. Mi póki co droższe kremy pod oczy jeszcze nie są potrzebne.

 
14. Ziaja, maseczka oczyszczająca, lubię tak jak i inne maseczki tej firmy, są dobre, tanie, buzia po nich jest gładka i miła, po tej dodatkowo jest odrobinę zmatowiona. Kupuję bardzo często.

15. Balea, maseczka do twarzy z miodem i mlekiem, jeśli chodzi o działanie to maseczka jest bardzo fajna, bo buzia jest po niej gładziutka i naprawdę nawilżona. Natomiast zapach jest dla mnie okropny, bo nie przepadam za połączeniem miodu i mleka, po prostu. Jeszcze mydło do rąk w tym zapachu jest ok, ale na twarzy ten zapach mnie odrzuca.

 
16. Sephora, róż do policzków Cinnamon Spice N01, bardzo fajny róż do policzków z małymi drobinkami rozświetlającymi. Miałam go ponad rok, używałam codziennie więc był naprawdę wydajny. Kosztował coś ponad 50 zł i kupiłabym go ponownie, ale zupełnie zmieniła się gama kolorystyczna :(

 
17. Cleanic, patyczki kosmetyczne do korekty makijażu i demakijażu, miałam je dość długo i bardzo się z nimi polubiłam. Z jednej strony są zakończone jak zwykłe patyczki do uszu a z drugiej są „spiczaste”. Pomagały mi zetrzeć tusz spod dolnych rzęs i z górnej powieki jak się gdzieś nim ubabrałam. Kupię ponownie.

 
18. Carea, płatki kosmetyczne 100% bawełny, co by tu powiedzieć więcej oprócz tego, że pojawiają się w moim denku co miesiąc? Bardzo je lubię. Kosztują ok. 3 zł.

 
19. Eveline, profesjonalny zmywacz do paznokci bezacetonowy, jeśli ktoś z Was lubi zmywacze bezacetonowe to pewnie się z nim polubi, niestety na moje paznokcie nie działał zbyt dobrze bo zaczęły mi się po nim rozdwajać.  Plusem jest jego opakowanie z pompką, które zachowam aby przelać inny zmywacz oraz to, że dobrze zmywa lakier z paznokci. Ja jednak wolę zmywacze z acetonem i do tego nie powrócę.


20. The Body Shop, masło do ciała Winna Brzoskwinia (próbka), w szafie czeka już na mnie pełnowymiarowe opakowanie, które mam zamiar zacząć używać w okolicach wiosny :) Zapach ma naprawdę bardzo ładny, dobrze się rozprowadza, dość szybko wchłania, ale dla suchej skóry będzie za słabe.
 
21. Salvador Dali, Itisdream (próbka), starczyła mi na kilka użyć i mogę powiedzieć jedynie tyle, że wyczuwałam w niej czarną porzeczkę i że zapach dosyć szybko się ulatniał ze skóry, po godzinie nie było jej już czuć. Nie kupiłabym pełnej wersji.


 
To by było na tyle, jeśli chodzi o moje listopadowe denko.
Z przyjemnością zaglądam na Wasze blogi i patrzę, jak Wam poszło zużywanie kosmetyków :) 


LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...