Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 grudnia 2012

Sephora - Odżywczy balsam do ciała 'jeżyna i czarna porzeczka'

Masła z Sephory czy też jak oni to przetłumaczyli - odżywcze balsamy do ciała ogólnie lubię. W zeszłym roku zakupiłam na promocji za 50% ceny dwa opakowania: czekoladowe oraz jeżynę i czarną porzeczkę. Czekoladowe wręcz uwielbiałam i już w zeszłym roku zużyłam, a drugie czekało na swoją kolej. Czy również przypadło mi do gustu? Zapraszam na recenzję.


OD PRODUCENTA

Balsam do ciała przeznaczony do bardzo suchej skóry nie ustaje w wysiłkach, aby pozostawić ją elastyczną
i optymalnie nawilżoną. Balsam dostępny jest w 14 wariacjach zapachowych. Jego formuła została opracowana tak, aby skutecznie walczyć z problemem przesuszonej skóry.

SKŁAD

Aqua (Water), C12-15 Alkyl Benzoate, Di C12-15 Alkyl Fumarate, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cyclomethicone, Cetearyl Alcohol, PEG-8 Beeswax, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Caprylic / Capric Triglyceride, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, PEG-75 Stearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate, VP Copolymer, Ceteth-20, Steareth-20, Cl 17200 (Red 33), Methylparaben, Hexyl Cinnamal, Cl 42090 (Blue 1), Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Butylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide, Citronellol.

MOJA OPINIA

Balsam do ciała otrzymujemy w tradycyjnym dla maseł do ciała opakowaniu, czyli okrągłym, plastikowym pudełeczku. Tak jak już kilkakrotnie pisałam - ta forma opakowania najbardziej do mnie przemawia. Bez problemu można wydobyć kosmetyk do samego końca bez konieczności rozcinania opakowań. Dodatkowo balsam ten zabezpieczony jest sreberkiem, więc mamy pewność, że nikt w nim nie grzebał paluchami.


Działanie balsamów do ciała z Sephory oceniam pozytywnie. Według mnie dobrze nawilżają skórę, pozostawiając ją miękką i gładką do następnej kąpieli. Nie są ani twarde ani zbite w związku z czym dobrze rozprowadzają się na ciele, nie pozostawiając po sobie żadnej lepkiej warstwy i dosyć szybko się wchłaniają. Oczywiście czuć, że posmarowaliśmy sobie ciało ale nie ma uczucia, że pidżama klei nam się do ciała. Używałam 2 wariantów zapachowych i jeśli chodzi o działanie to nie różnią się one od siebie niczym. Mam jednak jedno "ale" do tego co napisał producent: przy suchej skórze ten balsam powinien się sprawdzić ale przy bardzo suchej raczej nie - wg mnie będzie zbyt słabe.


Ostatnią rzeczą o której chciałam napisać jest zapach. No właśnie, zapach... Tak jak wersja "czekoladowa" podbiła moje serce tak zapach jeżyny i czarnej porzeczki kompletnie nie spodobał się mojemu nosowi. W opakowaniu zapach jeszcze mi się podoba, ale po rozsmarowaniu na ciele wg mnie śmierdzi. Z tego powodu używanie tego balsamu wcale nie było dla mnie przyjemnością i niemiłosiernie mi się dłużyło. Ciągle zaglądałam do opakowania ile jeszcze go tam zostało. Nie mogłam się doczekać jego końca (w końcu wczoraj się doczekałam). 

Jeśli chodzi o balsamy same w sobie to ja mogę je Wam polecić. Każdy nos jest inny i inaczej reaguje na zapachy. Do tej wersji na pewno już nie wrócę, natomiast "czekoladową" na promocji zakupię jeszcze nie raz bo jest cudowna.

Pojemność: 200ml
Cena: 49zł (mi udało się ten balsam kupić za 25zł)
Dostępność: Sephora

 

czwartek, 13 grudnia 2012

Małe zakupy ;)

Dzisiaj będzie malutki post zakupowy. Dlaczego malutki? Bo zakupy są naprawdę niewielkie, ale wolę takie posty tworzyć w miarę na bieżąco, żeby potem nie nazbierało się tego nie wiadomo ile :)

Zaczynamy od zakupów z Sephory.

 
Wśród zakupów z Sephory nie mogło zabraknąć mojej ulubionej myjki do kąpieli. Przetestowałam już wiele myjek, ale te są zdecydowanie najlepsze. Potrafią spienić naprawdę każdy żel i nie drapią. Cena takiej myjki to 9zł, a rabatem 20% kosztowała mnie 7,20zł. 
Kolejnym kosmetykiem jest różany peeling do ust z firmy Pat&Rub, który kosztował po 20% zniżce 39zł. I z tym peelingiem wiąże się mała przygoda. Otóż wczoraj mąż wybierał się do Galerii po zakupy więc poprosiłam go aby zaszedł do Sephory i kupił mi myjkę do ciała oraz "rewitalizujący peeling do ciała" z Pat&Rub. No więc mąż grzecznie się zgodził, że wszystko mi zakupi. Podczas jego wizyty w sklepie otrzymałam telefon z zapytaniem, czy na pewno dobrą rzecz wpisałam na listę, bo "coś z tym peelingiem jest chyba nie tak bo jest chropowaty a nie gładki". Uśmiałam się, ale powiedziałam, że peeling jak najbardziej taki jest. Mąż oznajmił, że w takim razie kupuje i wraca do domu. No i wrócił, ale nie z peelingiem do ciała rewitalizującym tylko z peelingiem do ust różanym :D. No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo ten peeling okazał się rewelacyjny. Autentycznie widać efekty po pierwszym użyciu, wszystkie moje suche skórki zniknęły. Aż chodziłam i dotykałam swoich ust co chwila, takie były gładkie :) Więc peeling jak najbardziej się przyda.


Kolejne zakupy są z Yves Rocher.


Zakupiłam tylko dwie rzeczy, bo czekam na paczuszkę z DMu i nie potrzebuję teraz aż tyle kupować.
Moje zakupy to: żel do mycia rąk 'Wanilia i Cytryna' oraz mój ulubiony peeling do ciała z pudrem z pestek moreli. Żel kosztował 11,90zł natomiast na peeling miałam z ulotką 40% zniżkę więc zapłaciłam coś około 21zł.

Oprócz 40% zniżki na jeden produkt w Yves Rocher wraz z ulotką otrzymałam w prezencie takie oto bombki na choinkę :)



I ostatnia rzecz jaka wpadła mi w ręce pochodzi z firmy Golden Rose.


Jest to lakier z serii Rich Color o nr 25. 
Lakiery z tej serii polecała Agnieszka dlatego też się na niego skusiłam.

To by było na tyle jeśli chodzi o moje ostatnie zakupy :)
Jak widzicie, żadnych mega szaleństw nie było.


piątek, 30 listopada 2012

Listopadowe denko!




Wydawało mi się, że moje denko w tym miesiącu będzie bardzo skromne, bo jakby nie było już drugi raz jestem chora w ciągu tego miesiąca. Najpierw problemy z żołądkiem, teraz mocne przeziębienie. Jednak jak zebrałam puste opakowania walające się po różnych częściach mieszkania to okazało się, że trochę zużytych rzecz jednak się nazbierało :) 


 Zapraszam więc Was na listopadowe denko.


1. BeBeauty, wygładzający płyn do kąpieli migdałowy, bardzo fajny płyn do kąpieli, ładnie pachnie, dobrze się pieni i jest naprawdę wydajny, a kosztuje grosze, coś ok. 5 zł. Jak zużyję zapasy płynów do kąpieli to na pewno kupię.


2. Bielenda, musujący piasek do kąpieli z ekstraktem z owoców figi, bardzo się cieszę, że wreszcie się skończył, miałam go i miałam i nie mogłam się doczekać aż w końcu go zużyję. Miał wytwarzać rzekomo musującą pianę – nie robił tego, a zapach bardzo szybko się ulatniał. Nie kupię.


3. Balea, sól do kąpieli dzika róża i irys, już kiedyś pisałam, że uwielbiam te sole do kąpieli, pięknie pachną przez całą kąpieli i ciało po nich jest takie delikatne. Opakowanie starcza mi na 2 użycia bo dość sporo tej soli sypię, ale nie mogę się opanować. Kupuję na okrągło, cena to 0,55€.


4. Original Source, żel pod prysznic malina i wanilia, ostatnio o nim pisałam tutaj. Bardzo lubię żele tej firmy a ten zapach kupię jeszcze kiedyś z pewnością.


5. Balea, malinowe mydło do rąk w płynie, uwielbiam: za zapach, za kremową konsystencję, za to, że nie wysusza skóry rąk i jest niedrogie bo 500 ml kosztuje 0,75€. Szkoda tylko, że to edycja limitowana, ale jest dość długo dostępna. Mam już kolejne opakowanie.


6. Avon, delikatne nawilżające mydło w płynie z wyciągiem z rumianku i owsa, nie było drogie bo w promocji kosztowało coś ok. 6-7 zł, ale więcej go nie kupię. Fakt, że ładnie pachniało i super się pieniło – wystarczyła kropelka do umycia rąk, jednak ja po nim miałam problemy ze skórą – swędziała mnie i piekła. Dla mnie wiec delikatne ono nie było.


7. Oriflame, łagodzący mus do higieny intymnej, nie nie i jeszcze raz nie, nigdy więcej się na niego nie zdecyduję. Nie wiem co mnie podkusiło, zawsze używam płynów do higieny intymnej Ziaji i wszystko jest ok, a po tym płynie wylądowałam u ginekologa bo mnie tak uczulił, że bez leków się nie obyło. Tak samo miałam po słynnym Lactacydzie. Nigdy więcej.


8. Ziaja, pomarańczowe masło do ciała, bardzo lubię masła do ciała tej firmy, super nawilżają, szybko się wchłaniają, nie kleją się i pięknie pachną. O tym konkretnym zapachu pisałam tutaj


9. Balea, krem do ciała Indian Chai, bardzo polubiłam się z jego działaniem, z zapachem bywało różnie, na początku po nałożeniu na ciało średnio mi się podobał, po kilku minutach mój nos go lubił. Pisałam o nim tutaj.


10. Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadamia, polubiłam się z tym kremem i mam w szafce kolejne opakowanie. Ma ładny, subtelny zapach i przede wszystkim natłuszcza dłonie. Przez chwilę pozostawia uczucie takiej warstwy na dłoniach ale po kilku minutach to uczucie znika. Ci co lubią jak kremy wchłaniają się od razu pewnie go nie kupią, dla mojej popękanej skóry dłoni jest dobry, a kosztuje coś chyba koło 4-5 zł.


11. Nivea, antyperspirant Dry Comfort, to moje chyba 3 opakowanie tego antyperspirantu pod rząd, ładnie pachnie, dobrze chroni przed potem, mi niczego innego do szczęścia nie potrzeba. Kupię jeszcze nie raz.

 
12. Garnier, upiększający krem BB 5 w 1, nie pamiętam już co tam było napisane na tym kartoniku, w którym znajdował się krem bo dawno temu go wyrzuciłam, ale moich oczekiwań ten krem nie spełnił. Po 2 godzinach świeciła mi się masakrycznie buzia (mimo, że była przypudrowana pudrem matującym) i krem ten szybko się z twarzy ścierał, mimo, że moja skóra do tłustych nie należy. Nie kupię więcej.


13. Ziaja, wygładzający krem pod oczy Sopot Spa, to moje drugie opakowanie, bardzo lubię ten krem, w szczególności na dzień, bo nadaje się pod makijaż. Do tego dobrze nawilża i jest niedrogi. Mi póki co droższe kremy pod oczy jeszcze nie są potrzebne.

 
14. Ziaja, maseczka oczyszczająca, lubię tak jak i inne maseczki tej firmy, są dobre, tanie, buzia po nich jest gładka i miła, po tej dodatkowo jest odrobinę zmatowiona. Kupuję bardzo często.

15. Balea, maseczka do twarzy z miodem i mlekiem, jeśli chodzi o działanie to maseczka jest bardzo fajna, bo buzia jest po niej gładziutka i naprawdę nawilżona. Natomiast zapach jest dla mnie okropny, bo nie przepadam za połączeniem miodu i mleka, po prostu. Jeszcze mydło do rąk w tym zapachu jest ok, ale na twarzy ten zapach mnie odrzuca.

 
16. Sephora, róż do policzków Cinnamon Spice N01, bardzo fajny róż do policzków z małymi drobinkami rozświetlającymi. Miałam go ponad rok, używałam codziennie więc był naprawdę wydajny. Kosztował coś ponad 50 zł i kupiłabym go ponownie, ale zupełnie zmieniła się gama kolorystyczna :(

 
17. Cleanic, patyczki kosmetyczne do korekty makijażu i demakijażu, miałam je dość długo i bardzo się z nimi polubiłam. Z jednej strony są zakończone jak zwykłe patyczki do uszu a z drugiej są „spiczaste”. Pomagały mi zetrzeć tusz spod dolnych rzęs i z górnej powieki jak się gdzieś nim ubabrałam. Kupię ponownie.

 
18. Carea, płatki kosmetyczne 100% bawełny, co by tu powiedzieć więcej oprócz tego, że pojawiają się w moim denku co miesiąc? Bardzo je lubię. Kosztują ok. 3 zł.

 
19. Eveline, profesjonalny zmywacz do paznokci bezacetonowy, jeśli ktoś z Was lubi zmywacze bezacetonowe to pewnie się z nim polubi, niestety na moje paznokcie nie działał zbyt dobrze bo zaczęły mi się po nim rozdwajać.  Plusem jest jego opakowanie z pompką, które zachowam aby przelać inny zmywacz oraz to, że dobrze zmywa lakier z paznokci. Ja jednak wolę zmywacze z acetonem i do tego nie powrócę.


20. The Body Shop, masło do ciała Winna Brzoskwinia (próbka), w szafie czeka już na mnie pełnowymiarowe opakowanie, które mam zamiar zacząć używać w okolicach wiosny :) Zapach ma naprawdę bardzo ładny, dobrze się rozprowadza, dość szybko wchłania, ale dla suchej skóry będzie za słabe.
 
21. Salvador Dali, Itisdream (próbka), starczyła mi na kilka użyć i mogę powiedzieć jedynie tyle, że wyczuwałam w niej czarną porzeczkę i że zapach dosyć szybko się ulatniał ze skóry, po godzinie nie było jej już czuć. Nie kupiłabym pełnej wersji.


 
To by było na tyle, jeśli chodzi o moje listopadowe denko.
Z przyjemnością zaglądam na Wasze blogi i patrzę, jak Wam poszło zużywanie kosmetyków :) 


LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...