Długo szukałam idealnego lakieru do paznokci, myślałam, że już go nie znajdę, gdy moim oczom ukazał się wpis Agi. Jak tylko zobaczyłam lakier Dior Vernis o nr 661 i nazwie Bonheur to wiedziałam, że jest to produkt, który bardzo chciałabym mieć.
Zacznę może od tego, że jest to pierwszy lakier w moich zbiorach z tzw. wyższej półki. Wcześniej nie miałam z tego typu lakierami styczności, miałam jednak nadzieję, że nie będę żałowała wydanych na niego pieniędzy, ponieważ w regularnej cenie 10 ml buteleczka kosztuje 110 PLN. I powiem Wam szczerze, że nie żałuję bo lakier ten okazał się dla mnie lakierem idealnym pod każdym względem :) Mam ochotę na więcej kolorków z tej serii.
Lakier wyposażony jest w krótki, dość szeroki i dobrze przycięty pędzelek, co ja osobiście bardzo lubię. Pędzelek idealnie rozprowadza lakier po płytce paznokcia nie tworząc żadnych smug czy prześwitów nawet podczas nakładania pierwszej warstwy. Nie trzeba się martwić o upaćkane skórki bo to zjawisko w tym przypadku nie występuje. Konsystencja lakieru jest idealna - ani nie za gęsta ani nie za rzadka. Dwie warstwy w zupełności wystarczają do krycia, nawet jeśli tak jak ja macie mocno białe końcówki. Lakier ma wykończenie tak jakby żelkowe, co ja akurat lubię, ale sam w sobie nie jest mocno błyszczący - na zdjęciach zobaczycie go pokrytego topem. Na moich paznokciach trzymał się 3 dni co w przypadku moich paznokci jest wynikiem dobrym.
Na paznokcie nałożyłam warstwę odżywki Eveline 8w1, dwie warstwy lakieru Dior Vernis 661 Bonheur i top coat Seche Vite.
I na koniec moje ulubione zdjęcie:
Powiem Wam szczerze, że odkąd nałożyłam ten lakier to nie mogę się przestać patrzeć na swoje paznokcie. Dla mnie jest to kolor idealny na sezon wiosenno-letni i bardzo się cieszę, że się na niego skusiłam. Co gorsza - nie będę ukrywać, że mam ochotę na więcej kolorów z tej serii ;)
Podoba Wam się taki kolor na paznokciach? Bo mi bardzo :)
