poniedziałek, 13 maja 2013

Trójmiejskie spotkanie bloggerek :)

Jak już pewnie zdążyłyście zobaczyć/poczytać na innych blogach, w sobotę 11 maja o godz. 16 w kawiarni Costa w Gdańsku odbyło się trójmiejskie spotkanie bloggerek. Przyznam szczerze, że ostatnimi czasy na Starówce bywam bardzo rzadko, wychodzić też rzadko wychodzę bo całymi dniami siedzę sama z malcem w domu więc nie ukrywam, że miło było wyrwać się choć na chwilę z domu i spędzić tak wspaniale czas, z tak wspaniałymi osobami :)

Na spotkanie została zaproszona p. Emilia - przedstawicielka firmy Wibo i Lovely, która opowiedziała nam i pokazała nowości, jakie mają się pojawić w sprzedaży. Można było każdą rzecz oglądnąć i wypróbować. Mnie najbardziej urzekły błyszczyki do ust w tubkach oraz piaskowe lakiery (choć z tego co widziałam po pomalowaniu paznokci przez Jamapi, dosyć długo te piaski schły).

A później... były plotki, ploteczki, jednym słowem rozmowy na każdy temat. Niestety nie udało się z każdym porozmawiać bo było nas całkiem sporo, ale mimo tego uważam, że spotkanie było rewelacyjne! Dziękuję organizatorkom za możliwość uczestniczenia w nim i za tak wspaniale spędzony czas :)

Zapraszam Was teraz do oglądnięcia fotorelacji ze spotkania. Niestety nie miałam ze sobą aparatu, więc wspomogłam się zdjęciami innych bloggerek. Są to zdjęcia autorstwa Callmedis oraz jedno, ostatnie - przesympatycznej Patrycji znanej jako Amethyst.






Oglądamy pomadki Jamapi :)


Alicja w akcji :)
Nasze organizatorki: My greek shopping oraz Only one step to happiness :)

A tutaj Martyna, Patrycja i ja :)

Nasze organizatorki naprawdę bardzo się postarały i zorganizowały wszystko tak jak należy :)
Dodatkowo, oprócz tego, że miałyśmy możliwość się poznać i miło spędzić czas, zostałyśmy zasypane prezentami. Zobaczcie same, jakie niespodzianki przygotowały dla nas nasze organizatorki.












Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś odbędzie się takie spotkanie i że będę mogła w nim uczestniczyć.
Dziękuję Wam wszystkim za miłą zabawę i do szybkiego zobaczenia :)


sobota, 11 maja 2013

Bath & Body Works - Żel pod prysznic Warm Vanilla Sugar

O tym, że produkty z firmy B&BW przypadły mi do gustu pisałam już kilkakrotnie, więc zapewne o tym doskonale wiecie. Do tej pory na blogu ukazała się recenzja potrójnie nawilżającego kremu do ciała (klik) z którym bardzo się polubiłam, a dzisiaj przyszła pora na recenzję żelu pod prysznic o takim samym zapachu jak krem do ciała czyli Warm Vanilla Sugar.


OD PRODUCENTA
 Wzbogacony w witaminę E, aloes oraz odżywcze olejki, Stosuj go codziennie a Twoja skóra pozostanie nie tylko oczyszczona i pięknie pachnąca, ale także nawilżona!
 Nuty zapachowe:
- esencja waniliowa
- mleczko ryżowe
- kremowe drzewo sandałowe

SKŁAD


MOJA OPINIA O PRODUKCIE


Opakowanie
 Żel został umieszczony w miękkiej, plastikowej, przezroczystej butelce, stąd też wiadomo, ile produktu zostało nam do zużycia. Butelkę tę ze względu na 'wcięcie w talii' wygodnie się trzyma nawet mokrymi rękami. Co ważne - nie ma problemu z wydobyciem produktu do samego końca. Butelka została zakończona takim 'dzióbkiem' (jak np. w micelu z BeBeauty) i pomimo moich obaw, że żel będzie się źle wydobywał przez taki otwór - polubiłam to rozwiązanie.


Konsystencja i wydajność
Żel ma dosyć gęstą, żelową konsystencję i jest naprawdę wydajny - już niewielka ilość nalana na myjkę wytwarza sporą ilość piany. A to jest to co ja lubię najbardziej :) 
Jeśli chodzi o kolor to produkt jest w zasadzie przezroczysty czy też bezbarwny.


Zapach
I w tym miejscu, podobnie jak w przypadku kremu do ciała o tym samym zapachu, zaczyna się mój zachwyt. Żel ten autentycznie pachnie wanilią połączoną z drzewem sandałowym (obydwa zapachy uwielbiam) dzięki czemu ta wanilia nie jest zbyt słodka ani mdła. Dla mnie zapach jest rewelacyjny. Dodatkowo muszę wspomnieć o tym, że zapach ten pięknie roznosi się po całej łazience w trakcie kąpieli.

Działanie
  Produkt ten bardzo dobrze oczyszcza skórę z wszelkiego brudu oraz potu. Wystarczy niewielka jego ilość na myjce i wytwarza się spora piana. Zdaję sobie sprawę, że jest to spowodowane zawartością SLSów i SLESów, ale mi te składniki w niczym nie przeszkadzają. Oprócz dobrych właściwości myjących, moja skóra po użyciu tego żelu jest miła i gładka w dotyku, pokusiłabym się autentycznie po raz pierwszy o stwierdzenie, że nawet odrobinę jest nawilżona. Do tej pory, przyznam szczerze, stosowałam żele tylko z zawartością SLESów i jak zobaczyłam, że w składzie występują i SLSy i SLESy to trochę się przestraszyłam, że żel może wysuszać skórę. Jak widać zupełnie bezpodstawnie.

Podsumowanie
Jest to produkt, który pięknie pachnie, a jego zapach roznosi się po całej łazience. Bardzo dobrze oczyscza skórę i zostawia ją miłą i gładką w dotyku. W szafce mam jeszcze jeden żel z tej firmy i na pewno od czasu do czasu pozwolę sobie na odrobinę szaleństwa i będę kupować żele z tej firmy.
Polecam!

- pojemność: 295 ml
- cena: 39 PLN
- dostępność: salony B&BW

Miłego weekendu Wam życzę!
Ja na godz. 16 wybieram się na spotkaniu bloggerek w Trójmieście, trochę się stresuję ale mam nadzieję, że będzie bardzo miło :)


czwartek, 9 maja 2013

NOTD: p2 Sand Style 040 Illegal

Dzisiaj przyszła pora na zaprezentowanie Wam trzeciego piaskowego lakieru z firmy p2 jaki posiadam. Mowa tak jak w tytule posta o nr 040 i nazwie Illegal.
 Jest to lakier, który z dotychczas prezentowanych przeze mnie na blogu chyba najbardziej mi się spodobał, choć nie ukrywam, że w zasadzie wszystkie 6 piasków z p2 są ładne i mają swój urok. 

Na paznokcie nałożyłam bazę Essie Rock Solid oraz dwie warstwy piaskowego lakieru z p2.
Lakier, tak jak i pozostałe egzemplarze z tej serii, ma przyjemną konsystencję, dobrze się go rozprowadza na płytce paznokcia i wysycha w tempie błyskawicznym. Jeśli chodzi o trwałość to u mnie wytrzymał 3 dni i tego 3 dnia zaczęły się pojawiać odpryski - czyli jak na moje paznokci jest to standard.

Zapraszam Was do oglądnięcia sporej ilości zdjęć. 











I jak? Podoba Wam się ten lakier czy nie bardzo?
Ja muszę powiedzieć, że mi naprawdę wpadł w oko :)


poniedziałek, 6 maja 2013

'Czekoladowy karmel' czyli żel pod prysznic z firmy Drops :)

Przez kilka dni mnie z Wami nie było, aczkolwiek nie było to spowodowane wyjazdem czy czymś przyjemnym. Niestety, jak to zawsze bywa w wolne dni, dokładnie 1 maja moje niespełna 3 letnie dziecko się przewróciło i rozwaliło sobie całą dolną wargę ust, z czego konsekwencjami zmagamy się do dnia dzisiejszego. Z dwojga złego na szczęście zęby są wszystkie... No ale nie o tym dzisiaj miało być, więc przejdę do tematu z posta ;)

W grudniu przed świętami Bożego Narodzenia, skusiłam się na promocję, jaka była na stronie internetowej http://flax.com.pl/ a mianowicie na taką, że przy zakupach powyżej 50 zł transport był gratis. Kupiłam wówczas dwa produkty: masło do ciała marki Mythos (które grzecznie czeka na swoją kolej) oraz czekoladowo-karmelowy żel pod prysznic marki Drops. I dzisiaj chciałam Wam co nieco o tym żelu napisać. Ja wiem, że o tej porze roku raczej królują letnie i owocowe zapachy, ale akurat teraz wykończyłam dwa żele pod prysznic z serii zimowej i chciałam Wam je opisać teraz, póki umysł jest świeży i pamięta jeszcze jakie były.


OD PRODUCENTA
 Delikatny żel do kąpieli z kombinacją smaków czekolady i karmelu. Jego bogata pianka odżywia i nawilża skórę, zapewniając wyjątkowe i długotrwałe poczucie miękkości i świeżości. Perfekcyjny w połączeniu z balsamem do ciała DROPS Czekoladowy karmel.

SKŁAD
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Cocaimde DEA, Glycol Disterate, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Panthenol, Tetrasodium EDTA, Benzophenone-4, Citric Acid, C.l 19140, C.l 16255, C.l 28440, C.l 17200.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE


Opakowanie
Wykonane z tworzywa, ale ani nie za bardzo miękkiego ani nie za bardzo twardego. Można bez problemu wydobyć żel z opakowania oraz przy końcówce żelu - postawić go do góry nogami. Zamykane jest ono na klapkę czy też "na klik" a otwór przez który wylewa się żel jest odpowiedniej wielkości. Pojemnościowo jest dosyć spore bo opakowanie mieści w sobie aż 600 ml produktu.


Konsystencja, wydajność
Żel ma raczej rzadką, wodnistą konsystencję, co przekłada się niestety na jego słabą wydajność. 


Zapach
To czynnik, który mnie głównie w tym produkcie urzekł, zresztą w przypadku zakupu żelu pod prysznic pierwsze skrzypce gra właśnie zapach. To idealne połączenie karmelu i czekolady, co ja wręcz ubóstwiam w każdej postaci, a już szczególnie w tej jadalnej :) Wąchając ten żel można się "najeść" jego zapachem i jego zapach może zastąpić pochłaniane przynajmniej przeze mnie słodycze.

Działanie
Jeśli  chodzi o kwestie myjące to nie mam temu produktowi absolutnie nic do zarzucenia: dobrze domywa skórę z brudu i potu, nie podrażnia i nie wysusza skóry. Nawet mam wrażenie, że po użyciu tego produktu skóra jest gładka i przyjemna w dotyku.
Niestety kilka rzeczy w tym produkcie mnie rozczarowało.
Po pierwsze, produkt ten pięknie pachnie w butelce, natomiast podczas mycia ciała ten zapach gdzieś znika i nie czuć go w ogóle. Nie wymagam od żelu pod prysznic żeby zostawiał po myciu zapach na skórze, ale uważam, że w trakcie mycia powinno się go czuć w łazience. W końcu nic bardziej nie relaksuje niż prysznic z pięknie pachnącym żelem.
Po drugie, żel ten ze względu na dość rzadką, wodnistą konsystencję słabo się pieni. Trzeba go więc sporo wylać na myjką aby uzyskać dobrą pianę. Ja absolutnie nie żałuję sobie żeli pod prysznic i ogólnie dużą ilość wylewam na myjkę bo uwielbiam dużą pianę, natomiast tutaj lałam sporo a  i tak musiałam jeszcze dolewać.
Po trzecie, w związku z powyższym, wydajność tego produktu jest słaba. Pomimo tego, że żeli pod prysznic używałam bodajże 5 na zmianę to ten zużyłam z nich wszystkich najszybciej. Myślałam, że 600 ml żel będę zużywać wieki a tak naprawdę wcale zbyt długo to nie trwało.

Ja do żeli pod prysznic z tej firmy już nie wrócę. Znam dużo tańszych żeli, które podczas mycia wypełniają zapachem całą łazienkę i doskonale się pienią. Zapach w samej butelce mi do szczęścia niepotrzebny.

- pojemność: 600 ml
- cena: 29,85 PLN
- dostępność: http://flax.com.pl/


czwartek, 2 maja 2013

Czas na klasykę czyli p2 Volume Gloss - 090 red lady :)

Ostatnio prezentowałam Wam na paznokciach miętkę (klik) z serii Volume Gloss, która podbiła moje serce i na pewno będzie moim ulubieńcem jeśli chodzi o tegoroczną wiosnę. Dzisiaj natomiast przychodzę do Was z klasycznym kolorem lakieru z firmy p2 o nazwie Red Lady.



Tak jak i miętkę z tej serii tak i ten kolor dobrze rozprowadza się na płytce paznokcia, nie zalewa skórek (znaczy się mi w przypadku jednego palca skórki się zalały, ale to dlatego, że podczas malowania paznokci zaszczekał pies a ja podskoczyłam) i szybko wysycha. Do pełnego krycia przydałyby się 3 cieńsze lub 2 grubsze warstwy, bo przy 2 cienkich delikatnie prześwitują końcówki paznokci. Mi jednak to akurat nie przeszkadza.

 Na paznokcie nałożyłam bazę Essie Rock Solid, dwie cienkie warstwy lakieru z p2 oraz top coat Essence Better Than Gel Nails.

Z góry uprzedzam, że nie wiem, czy to mój aparat zwariował i nie potrafił uchwycić prawdziwego koloru tego lakieru (bo w rzeczywistości jest to najprawdziwsza czerwień) czy mi się ustawienia monitora popsuły, bo zamiast pięknej czerwieni ja widzę na tych zdjęciach jakby pomarańcz :/ 








Dajcie znać, czy u Was ten kolor wygląda na czerwony czy pomarańczowy, co bym wiedziała, czy z monitorem jest wszystko ok ;)

Miłej majówki!


LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...