piątek, 19 kwietnia 2013

NOTD: p2 Sand Style - 020 lovesome + nowy nabytek :)

Jakiś czas temu pokazywałam Wam nowości lakierowe z firmy p2, które wpadły w moje ręce. Ciężko było mi się opanować, żeby nie nałożyć któregoś z nich na paznokcie, ale chciałam dokończyć kurację odżywką więc musiałam grzecznie poczekać, aż moje paznokcie będą gotowe. I w końcu nadszedł ten dzień, a że byłam "wyposzczona" od lakierów, to jak się na nie rzuciłam to nie wiedziałam, za który się zabrać. Po dłuższym namyśle postanowiłam wypróbować piaski. Dziś na pierwszy ogień pójdzie piasek z firmy p2 020 - lovesome.
 
 
Piasek z p2 bardzo dobrze się nakłada. Ma cieńszy pędzelek od lakierów z serii Color Victim i rzadszą konsystencję ale mimo to lakier nie zalewa skórek i dwie warstwy wystarczają do pełnego krycia. Przetrwał u mnie 3 dni i trzeciego dnia właśnie pojawiły się u mnie odpryski (ale lakiery na moich paznokciach maksymalnie 3 dni potrafią przetrwać). Ze zmywaniem nie miałam żadnego problemu, a zmywałam go zmywaczem Essence - Nail Polish Remover Ultra.
 
Na paznokcie nałożyłam warstwę odżywki Eveline 8 in 1 Total Action oraz 2 warstwy lakieru z p2.






I jak? Podoba Wam się taki efekt na paznokciach czy nie za bardzo?
 
Ja jestem tym lakierem oczarowana :)
Aktualnie drugi kolor piaskowego lakieru gości na moich paznokciach :)


Chciałabym jeszcze pokazać Wam mój nowy nabytek, na który czaiłam się od długiego czasu.
Teraz na te produkty w Media Markt jest 100 zł rabatu więc kupiłam go bez zastanowienia.
A mowa o...


Właśnie raczę się kawą przygotowaną przez ten ekspres :)
Co prawda ja należę do kawoszy i kawę pijam nałogowo, ale tę z ekspresu będę sobie robić od czasu do czasu co by na kapsułki nie zbankrutować.
I tym kawowym akcentem kończę dzisiejszą notkę.
 
 
Miłego piątku Wam życzę :)


środa, 17 kwietnia 2013

Pharmaceris N - Krem nawilżająco-wzmacniający do twarzy

Krem nawilżająco-wzmacniający do twarzy z firmy Pharmaceris dostałam od Agnieszki, która nie do końca była z niego zadowolona. Agnieszka posiada cerę suchą i zbyt słabo ten krem nawilżał jej buzię, natomiast ja posiadam cerę mieszaną z normalnymi policzkami i tłustą strefą T i postanowiłam ten kosmetyk przetestować na sobie.


OD PRODUCENTA

Krem polecany do codziennej pielęgnacji skóry z rozszerzonymi i pękającymi naczynkami oraz trwałym zaczerwienieniem, z tendencją do odwodnienia i przesuszenia. 

Krem nawilżająco-wzmacniający o lekkiej, szybko wchłaniającej się formule dzięki synergicznemu działaniu wosku z oliwek i gliceryny penetruje w głąb skóry doskonale wiążąc i trwale utrzymując wodę w naskórku. Ekstrakt ze złtej algi wzmacnia hydrolipidowy płaszcz ochronny skóry zapobiegając nadmiernemu ubytkowi wilgoci. Krem zapewnia długotrwały efekt nawilżenia eliminując dyskomfort uczucia suchości. Witamina PP działa wzmacniająco na naczynia krwionośne redukując stopień zaczerwienienia skóry. Zawarty w kremie kompleks tiotainy i tioproliny posiadający zgłoszenie patentowe neutralizuje wolne rodniki chroniąc w szczególny sposób struktury komórkowe przed uszkodzeniami. Regeneruje naskórek przywracając miękkość i gładkość skóry. Systematyczne stosowanie kremu zmniejsza nadreaktywność skóry na czynniki zewnętrzne.

Produkt hipoalergiczny. Przebadany dermatologicznie. Bez parabenów, konserwantów i alergenów.
 
Sposób użycia: Przygotować skórę do nałożenia kremy oczyszczając ją preparatem z serii Pharmaceris N. Następnie rozprowadzić krem na skórze twarzy i szyi. Stosować codziennie rano. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż.

SKŁAD


MOJA OPINIA O PRODUKCIE

Opakowanie: Krem nawilżająco-wzmacniający został umieszczony w plastikowej, zakręcanej tubce, dodatkowo opakowanej w kartonik, na którym są umieszczone wszystkie niezbędne informacje. Żeby wydobyć krem do samego końca trzeba rozciąć opakowanie - po takim zabiegu mogę go używać trochę dłużej. Tubka zawiera 50 ml produktu.



Konsystencja: lekka, dzięki czemu krem szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, choć ja zawsze przed nałożeniem podkładu dodatkowo matowię buzię chusteczkami matującymi aby podkład lepiej się trzymał.


Zapach: delikatny i bardzo przyjemny.

Wydajność: starcza na ponad 3 miesiące codziennego stosowania (ja stosowałam go ponad 2 miesiące a Agnieszka ponad 4 tygodnie).

Działanie: krem nawilżająco-wzmacniający pomimo swojej lekkiej konsystencji pozostawia na twarzy delikatną warstewkę, ale nie jest ona tłusta czy klejąca. Stosuję go od ponad 2 miesięcy, zostało mi go dosłownie może na 2 użycia. Moją mieszaną cerę nawilża w stopniu odpowiednim, nie czuję niedosytu, aczkolwiek uważam, że dla cery odwodnionej - do której tak naprawdę jest skierowany - mógłby okazać się zbyt słaby. Idealnie nadaje się także pod makijaż ponieważ szybko się wchłania. Jeśli chodzi o wpływ na naczynka to niestety się zawiodłam. O tym, że krem w jakikolwiek sposób mógłby zredukować istniejące już naczynka nawet nie myślałam. Miałam nadzieję, że używając tego kremu nie pojawią się żadne nowe pajączki na twarzy albo że będzie się ona mniej czerwienić. Tymczasem buzia tak jak się czerwieniła tak robi to dalej i kilka nowych naczynek doszło do kolekcji.

Podsumowanie: dobrze nawilża cerę mieszaną, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Mimo, że na naczynka nie działa to produkt ten polubiłam za to, że nawet przy niskich temperaturach moja buzia nie była przesuszona. Być może kiedyś do niego wrócę.

- pojemność: 50 ml
- cena: ok. 36 zł
- dostępność: SuperPharm, apteki, sklep internetowy


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Bourjois - Woda micelarna do demakijażu

Kilka dni mnie nie było, ale powróciłam do blogowego świata. Niestety, ostatnio mamy przejściowe problemy z internetem, więc jeśli zauważycie mój brak to będzie to oznaczało, że znowu coś jest z nim nie tak. To tak słowem krótkiego wstępu ;)

Swój ulubiony płyn micelarny już mam i jest nim znana przez wiele z Was Bioderma Sensibio. Jej używam głównie do demakijażu oczu, ale także czasem się zdarzy mi zmyć nią makijaż twarzy, choć ze względu na cenę - szkoda mi ją do tego celu używać. Do demakijażu twarzy używam micela z Biedronki, który sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie sięgnęła po coś innego. I takim to sposobem postanowiłam wypróbować wodę micelarną do demakijażu z firmy Bourjois. Wybaczcie gorszej jakości zdjęcia, ale były robione kilka miesięcy temu, jeszcze starym aparatem.


OD PRODUCENTA

Woda micelarna do demakijażu twarzy i oczu. Działa oczyszczająco i łagodząco na skórę. Hipoalergiczna, bezzapachowa i bezalkoholowa. Testowana na osobach o wrażliwej skórze i wrażliwych oczach. Nanosić za pomocą wacika na twarz, oczy i szyję.

SKŁAD

Aqua (water), Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Poloxamer 184, Coco-Glucoside, Phenoxyethanol, Tetrasodium EDTA, Sodium Methylparaben, Citric Acid, Propylene Glycol, BHT, Nymphaea Alba Root Extract.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE

Opakowanie: Micelarną wodę do demakijażu twarzy i oczu otrzymujemy w plastikowej, zamykanej buteleczce. Butelka jest przezroczysta więc widać ile produktu zostało jeszcze do zużycia. U góry przy zamknięciu umieszczona jest mała "kuleczka", która początkowo mnie denerwowała, natomiast tak naprawdę ułatwia ona otwieranie opakowania.



Zapach: Producent na opakowaniu zapewnia, że produkt jest bezzapachowy, jednak szczerze powiedziawszy wszelkie produkty, które mają napis "bezzapachowe" i z którymi ja się spotkałam - nigdy bezzapachowe nie były. Ten produkt także do takich się nie zalicza, ale zapach ma delikatny i nie drażniący nosa.

Działanie: Używałam tego produktu dosyć długo, z dość sporymi przerwami i myślałam już, że nigdy nie uda mi się go zużyć. Do demakijażu oczu u mnie niestety w ogóle się nie nadał, ponieważ za każdym razem, kiedy próbowałam go do tego celu używać - moje oczy były czerwone jak u królika, piekły i łzawiły niemiłosiernie. Postanowiłam więc zużyć go do twarzy i w tym celu spisał się naprawdę dobrze jeśli chodzi o działanie, ponieważ cały makijaż twarzy zmywał w dosyć szybkim tempie. I co najważniejsze - skóry twarzy nie podrażniał, nie była zaczerwieniona ani nie piekła. Ale żeby nie było tak pięknie, to mnie ten produkt autentycznie zapychał. Jeśli go używałam kilka dni pod rząd to zauważałam u siebie bardziej zanieczyszczoną buzię dlatego też używałam go ze sporymi przerwami.

Wiem, że woda micelarna Bourjois uzyskała tytuł KWC, dla mnie niestety do kosmetyku wszech czasów ten produkt się nie zalicza. Cieszę się, że go wypróbowałam, ale wiem, że już więcej po niego nie sięgnę. Zdecydowanie bardziej wolę micela z Biedronki i Biodermę do demakijażu oczu.

- pojemność: 250 ml
- cena: ok. 13-14 zł (w promocjach ok. 10 zł)
- dostępność: Rossmann
  
 

piątek, 12 kwietnia 2013

HexxBOX! Grashka - Baza pod cienie i na usta


Bazy pod cienie do powiek używam nieustannie od ponad 2 lat. Do tej pory jedyną bazą, którą używałam byłam baza z firmy ArtDeco i muszę na wstępie zaznaczyć, że byłam z niej naprawdę bardzo zadowolona i na pewno do niej wrócę. Dzięki niej cienie utrzymywały się na moich powiekach od rana do wieczora a oprócz tego odnosiłam wrażenie, że kolory stają się dzięki tej bazie intensywniejsze. W ramach HexxBOX'u dostałam do przetestowania 3 produkty firmy Grashka: tusz do rzęs, bazę pod cienie i cień do powiek. O tuszu do rzęs już było (klik!) - teraz przyszła kolej na bazę pod cienie i do ust.

OD PRODUCENTA

GRASHKA Eye and Lip Primer sprawi, że Twój makijaż pozostanie w idealnym stanie tak długo, jak tylko zechcesz.

Wyjątkowa formuła kosmetyku zapewnia idealny wygląd zarówno makijażu oczu, jak i ust. Dzięki bazie skóra znajdująca się na powiekach oraz delikatna powierzchnia ust, zostaną odpowiednio przygotowane do makijażu. GRASHKA Eye and Lip Primer posiada neutralny, cielisty odcień, a jej konsystencja ułatwia dokładną aplikację, co powoduje, że kosmetyki nałożone na bazę posiadają intensywny kolor, a jednocześnie makijaż wydaje się miękko nałożony na elastyczną i delikatną w dotyku skórę. Co najważniejsze, baza GRASHKA przyczynia się do niezwykłej długotrwałości makijażu oraz sprawia, że kosmetyki nie skawalają się w załamaniach skóry niezależnie od budowy oka. Nie musisz się również obawiać niekorzystnych warunków pogodowych.

GRASHKA Eye and Lip Primer jest bardzo wydajnym kosmetycznym niezbędnikiem. Dzięki odpowiednio dobranemu opakowaniu, podczas aplikacji nabierzesz bazy tylko tyle, ile właśnie potrzebujesz. Formuła sprawia jednocześnie, że kosmetyk nie wysycha.

W skład GRASHKA Eye and Lip Primer wchodzą składniki posiadające pozytywny wpływ na skórę. Przede wszystkim są to witamina A oraz Gamma-oryzanol - ten ostatni stanowi antyoksydant i jest naturalnym filtrem UV - wpływa więc na skórę antyzmarszczkowo, jak również wspomaga walkę z przebarwieniami, działa łagodząco i przeciwzapalnie.

Eleganckie opakowanie w modnym kolorze sprawia, że GRASHKA Eye and Lip Primer to dobry pomysł na prezent na każdą okazję.

Produkt nie zawiera konserwantów.

Pojemność:   
1.2 ml

SKŁAD


MOJA OPINIA O PRODUKCIE

Bazę pod cienie i do ust otrzymujemy w czarnym, okrągłym, pastikowym pudełeczku, niemniej jednak wg mnie opakowanie to nie wygląda tandetnie. Wyglądem przypomina opakowanie cieni do powiek i jest wielokrotnego użytku, bo po skończeniu bazy (co potrwa sporo czasu) można dokupić sam wkład z bazą albo np cień do powiek i w tym opakowaniu go właśnie umieścić. Nie ma też najmniejszego problemu z jego otwieraniem, połamanie paznokci raczej w tym przypadku nam nie grozi.


Baza ma kolor brązowy i początkowo jak ją zobaczyłam to trochę byłam zdziwiona. Bałam się, że jej kolor będzie zbyt ciemny, choć z drugiej strony pomyślałam sobie, że przecież nakłada się na nią cienie, więc i tak nie będzie jej widać. W każdym bądź razie ma odmienny kolor od jasnej bazy ArtDeco, do której jestem przyzwyczajona. 


Po nałożeniu na powiekę i roztarciu baza jest na niej widoczna, ale delikatnie - nie tak mocno jak się spodziewałam. To, co muszę przyznać i z czym się mogę zgodzić - na tę bazę cienie gładko i przyjemnie się aplikuje. Ponadto, cienie na powiekach się nie rolują i nie zbierają w załamaniach, co bardzo mi odpowiada. I faktycznie produkt ten ma taką konsystencję, która nie powinna zasychać (co miało miejsce w przypadku bazy ArtDeco) - naprawdę miło i przyjemnie nakłada się ją na powiekę. Niestety to by było na tyle jeśli chodzi o pozytywy.



Używając bazy pod cienie spodziewam się tego, że cienie na powiekach będą się długo utrzymywać. W przypadku ArtDeco tak właśnie było - ani razu w ciągu dnia nie poprawiałam makijażu, natomiast w przypadku bazy Grashka poprawki makijażu oczu się zdarzały. Ponadto producent zapewnia, że produkty nałożone na tę bazę będą miały bardziej intensywne kolory - niestety niczego takiego nie zauważyłam. Czy nakładałam bazę czy nie cienie miały taką samą intensywność.

Nie ukrywam, że baza ta troszkę mnie rozczarowała. Może gdybym wcześniej żadnej innej nie używała to z tej byłabym zadowolona, natomiast w porównaniu z Artdeco wypada słabo. Oczywiście zużyć ją zużyję ale na pewno do niej już nie wrócę. 

- pojemność: 1,2 ml
- cena: 12,90 zł (wkład 7,90 zł)
- dostępność: sklep internetowy iGruszka


wtorek, 9 kwietnia 2013

NOTD: p2 Color Victim 543 Break the rules! + nowości lakierowe :)

Dosyć długo nie było u mnie żadnych notek lakierowych. Spowodowane jest to tym, że moje paznokcie ostatnimi czasy były w opłakanym stanie: łamały się i rozdwajały. W związku z tym od ponad 4 tygodni sumiennie używam przez niektórych lubianą przez innych znienawidzoną odżywkę Eveline 8w1 (moim paznokciom ona akurat pomaga) i nie maluję paznokci na żadne kolory. Znalazłam jednak na dysku kilka zdjęć lakierów, których jeszcze Wam nie pokazywałam, a że choroba mi nie odpuszcza i jestem bardziej chora niż byłam to nie miałam siły na stworzenie innej notki. Zapraszam Was więc do oglądnięcia zdjęć lakieru p2 z serii Color Victim o łobuzerskiej nazwie 'Break The Rules'.


 
Lakiery z p2 bardzo lubię, w zasadzie to po nie sięgam najczęściej.
Pędzelek dobrze rozprowadza lakier po płyce paznokcia, kryją po 2 warstwach i bardzo szybko wysychają - nawet bez wysuszacza.
I na moich paznokciach utrzymują się do 4 dni co jest dużym sukcesem.

Na paznokcie tradycyjnie nałożyłam bazę z Essie, dwie warstwy lakieru p2 break the rules oraz top coat 'better than gel nails' z Essence.





I jak Wam się podoba?
Lubicie takie kolory czy nie bardzo?


PS. Od razu jak już się sprawa tyczy lakierów do paznokci to chciałabym Wam pokazać kilka sztuk lakierów z p2, które ostatnio wpadły w moje rączki.








LinkinWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...